
– Absolutnie – powiedział spokojnym głosem Steve i pochylił się do przodu.
Prowadzący zwrócił się do drugiego gościa:
– Pani Martin, a co pani o tym sądzi?
Kobieta przesunęła się nieco na krześle, zwracając twarz w stronę pytającego.
Była potwornie zmęczona. Przez ostatni miesiąc pracowała po dwadzieścia godzin dziennie, kontaktując się ze znanymi osobistościami, senatorami, kongresmanami oraz sędziami i bojownikami o prawa człowieka, przemawiając na uczelniach, w klubach kobiecych, a także namawiając wszystkich, aby pisali lub dzwonili do pani gubernator Connecticut i protestowali przeciw egzekucji Ronalda Thompsona. Odzew był ogromny i Sharon była pewna, że gubernator Greene rozważy sprawę ponownie.
– Myślę… – powiedziała -… jestem przekonana, że my, nasz kraj, zrobiliśmy ogromny krok wstecz, do średniowiecza. – Uniosła gazetę. – Spójrzcie tylko na nagłówki dzisiejszej prasy porannej. Zastanówcie się nad nimi! Są żądne krwi. – Szybko przebiegła je wzrokiem. – O ten… posłuchajcie… „Connecticut sprawdza działanie krzesła elektrycznego”. Albo ten… „Dziewiętnastolatek umrze w środę” i ten: „Skazany zabójca utrzymuje, że jest niewinny”. Wszystkie są żądne sensacji, wyrażają zdziczenie! – Głos jej się załamał i zagryzła wargi.
Steve rzucił na nią szybkie spojrzenie. Tuż przed audycją powiedziano im, że pani gubernator zwołuje konferencję prasową, aby oznajmić, iż nie zgadza się na kolejne odroczenie egzekucji. Owa wiadomość załamała Sharon. W tej sytuacji nie powinni byli zgodzić się na udział w dzienniku. Decyzja pani gubernator uczyniła dzisiejsze wystąpienie Sharon bezcelowym, a Bóg jeden wie, że i Steve nie chciał tu być. Teraz jednak musiał coś powiedzieć.
