
Silnik zawarczał i samochód ruszył.
Nie stracić orientacji. Zapamiętać każdy szczegół. Policja będzie o to wszystko pytać. Samochód skręcił w lewo na szosę. Było zimno, bardzo zimno. Sharon poruszyła się, przez co natychmiast zacisnęły się węzły na rękach i nogach, powodując nowy ból. To była nauczka. Nie ruszać się! Spokojnie. Nie wpadać w panikę.
Śnieg. Jeżeli nadal pada śnieg, to na jakiś czas zostaną ślady. Ale nie, teraz padał deszcz. Słyszała bębnienie kropli o szybę. Dokąd jadą?
Knebel. Zaczęło jej brakować powietrza. Oddychać powoli przez nos. Neil. Czy może oddychać tak szczelnie zamknięty? Chyba się nie udusi!?
Samochód nabierał szybkości. Dokąd ich wiózł?
10
Roger Perry stał przy oknie salonu w swoim domu przy Driftwood Lane, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w ciemność. Noc była paskudna i cieszył się, że jest teraz w domu. Nagle uzmysłowił sobie, że śnieg pada coraz gęściej.
Ciekawe, wszystkie spostrzeżenia tego dnia go rozdrażniały. Glenda od kilku tygodni nie wyglądała najlepiej. O to chodziło. Zawsze przekomarzał się z nią, mówiąc, że jest jedną z tych szczęśliwych kobiet, które z każdym rokiem wyglądają korzystniej. Włosy, teraz już całkiem srebrne, wspaniale podkreślały chabrowy błękit oczu i cudowną cerę.
Kiedy chłopcy byli mali, była dobrze zbudowana, ale dziesięć lat temu zeszczuplała. „Po prostu chcę dobrze wyglądać w swoich ostatnich latach” – żartowała. Tego ranka jednak, gdy Roger przyniósł jej kawę do łóżka, spostrzegł, że twarz Glendy jest śmiertelnie blada i chorobliwie szczupła. Z biura zadzwonił do lekarza, który potwierdził jego podejrzenia, że to wynik owej tragicznej środy. Zeznanie Glendy przyczyniło się do skazania Thompsona.
