Niemal poczuł na sobie przeszywający wzrok kobiety. Zaśmiał się cichutko i zrobił jej zdjęcie kieszonkowym aparatem fotograficznym. Sharon gwałtownie zamrugała powiekami, kiedy oślepił ją błysk. Z zewnętrznej kieszeni wyciągnął cienką jak ołówek elektryczną latarkę i z rozmysłem posłał wąski promień światła prosto w oczy uwięzionej, wolno przesuwając go tam i z powrotem, aż Sharon zacisnęła powieki i spróbowała odwrócić głowę.

Przyjemnie było drażnić ją w ten sposób. Wydał z siebie urywany, prawie bezgłośny chichot, schwycił swą ofiarę za ramiona i zmusił ją, by leżała płasko na brzuchu. Szybkimi pociągnięciami noża przeciął więzy. Poruszyła się gwałtownie, usłyszał westchnienie stłumione przez knebel.

– Niezłe uczucie, co, Sharon? – wyszeptał. – Zaraz ściągnę knebel, ale piśniesz raz i chłopak nie żyje, zrozumiano?

Nie czekając, aż przytaknie, przeciął zawiązany na supeł gałgan z tyłu jej głowy. Sharon odkrztusiła i wypluła ślinę, która zebrała jej się w ustach. Nadludzkim wysiłkiem powstrzymała się od krzyku.

– Neil, proszę… – Jej szept był prawie niesłyszalny. – On się udusi…

– To zależy od ciebie.

Nieznajomy poderwał ją do góry i postawił przy samochodzie. Sharon poczuła na twarzy płatki śniegu. Nie panowała nad zdrętwiałymi nogami i rękami. Zatoczyła się, lecz została natychmiast podtrzymana.

– Włóż to. – Ton jego głosu się zmienił. – Szybko!

Wyciągnęła ręce i dotknęła szorstkiego materiału. To musiał być płaszcz, którym była wcześniej przykryta. Podniosła ramię. Mężczyzna zarzucił na nią płaszcz i pośpiesznie naciągnął rękaw na jej drugie ramię.

– Zawiąż chustkę!

Sharon spróbowała złożyć na dwoje wielką wełnianą chustę, która wydawała się bardzo brudna. W końcu jakimś cudem zdołała zamotać supeł pod brodą.

– Wracaj do samochodu. Im szybciej ruszymy, tym szybciej rozwiążę chłopaka. – Brutalnie wepchnął ją na przednie siedzenie.

Zobaczyła płócienny worek na podłodze. Zahaczyła o niego i próbowała ominąć. Pochyliła się i przesunęła dłońmi po żaglowym płótnie. Wyczuła zarys głowy. Zorientowała się, że supeł nie jest za bardzo zaciśnięty, chłopiec miał przynajmniej dostęp do powietrza.



37 из 191