– Neil, jestem tutaj, Wszystko będzie dobrze, Neil…

Czy rzeczywiście wyczuła jego ruchy? Boże, żeby tylko się nie udusił.

Prześladowca biegiem okrążył samochód, wskoczył do środka i przekręcił kluczyk w stacyjce. Ruszyli powoli. Jesteśmy w centrum miasta! Ta myśl wstrząsnęła nią i pomogła zebrać myśli. Musiała zachować spokój, musiała zrobić wszystko, co każe jej ten człowiek. Samochód zbliżał się do Broadwayu, zobaczyła zegar na Times Square. Siódma dwadzieścia… Była dopiero siódma dwadzieścia.

Dokładnie o tej samej porze wczoraj wróciła z Waszyngtonu. Wzięła prysznic, potem smażyła mięso, popijając wino. Była zmęczona i próbowała się odprężyć przed napisaniem artykułu. Myślała o Stevie, o tym, że bardzo się za nim stęskniła przez ostatnie trzy tygodnie.

Gdy zadzwonił, jego głos wzbudził w niej przedziwną mieszaninę radości i zdenerwowania. Tymczasem on starał się, by rozmowa była jak najkrótsza i jak najbardziej zdawkowa.

– Cześć, chciałem tylko sprawdzić, czy u ciebie wszystko w porządku. Brzydka pogoda przyjechała za tobą z Waszyngtonu. Zobaczymy się jutro w pracowni. – Przerwał i dodał po chwili: – Brakowało mi ciebie. Pamiętaj, że jutrzejszy wieczór spędzasz z nami.

Odwiesiła słuchawkę. Po tej rozmowie jeszcze bardziej zapragnęła go zobaczyć, choć jednocześnie w jakiś sposób czuła się zawiedziona i zaniepokojona. O co jej właściwie chodziło?

Co on sobie pomyśli, kiedy przyjedzie do domu i zobaczy, że ich nie ma? Och, Steve!

Zatrzymali się na czerwonym świetle na Szóstej Alei. Tuż obok nich stanął radiowóz. Sharon widziała, jak młody kierowca odsunął mundurową czapkę na tył głowy. Wyjrzała przez okno i napotkała jego wzrok. Zorientowała się, że samochód rusza. Wpatrywała się w policjanta, pragnąc, by ten nadal jej się przyglądał, by pojął, że coś jest nie w porządku.



38 из 191