
– W twoich ustach brzmi to tak logicznie! – wykrzyknęła. – Czy nic zdajesz sobie sprawy z tego, że czterdzieści pięć procent morderstw popełniają ludzie w wieku poniżej dwudziestu pięciu lat, z których wielu pochodzi z tragicznie obciążonych środowisk rodzinnych i cierpi na zaburzenia osobowości?
Samotny telewidz w pokoju 932 w hotelu Biltmore oderwał wzrok od Steve’a Petersona i uważnie przyjrzał się kobiecie. To ta pisarka, którą Steve coraz poważniej się interesował. Zupełnie niepodobna do jego żony. Wysoka, o wysportowanej, smukłej sylwetce. Żona Steve’a była drobna, o trochę lalkowatej urodzie, miała krągłe piersi i czarne, kręcone włosy.
Oczy Sharon Martin przypominały ocean. Któregoś dnia mężczyzna wybrał się na plażę do Jones Beach, ponieważ słyszał, że to dobre miejsce do podrywania dziewcząt. Niestety, w jego przypadku stwierdzenie to się nie sprawdziło. Ostatecznie więc siedział i gapił się na ocean, obserwując zmieniające się barwy. Zieleń. To było to. Zieleń dodana do błękitu i zmącona. Podobały mu się oczy tego koloru. Co mówił Steve? Ach tak, powiedział coś o tym, że żal mu ofiar, „ludzi niemogących się bronić”, nie ich oprawców.
– Ja też im współczuję! – zawołała Sharon. – Ale to nie jest kwestia albo-albo. Czy nie sądzisz, że dożywotnie więzienie to wystarczająca kara dla wszystkich Ronaldów Thompsonów na tym świecie? – Zapomniała o Tomie Brokawie i kamerach telewizyjnych, raz jeszcze starając się przekonać Steve’a. – Jak możesz, ty, taki wrażliwy… tak bardzo ceniący życie… chcieć zastąpić Boga? – zapytała. – Czy ktokolwiek może rościć sobie prawo do wydawania wyroków w imieniu Pana Boga?
Ta kłótnia zaczęła się i teraz kończyła tak samo, jak sześć miesięcy temu, gdy spotkali się w tym programie po raz pierwszy.
– Kończy się nasz czas na antenie – odezwał się Tom Brokaw. – Czy możemy podsumować to wszystko stwierdzeniem, iż mimo publicznych demonstracji, buntów w więzieniach i studenckich wieców pan, panie Peterson, nadal wierzy, że gwałtowny spadek liczby przypadkowych morderstw usprawiedliwia egzekucję?
