No i nie zadzwonił. Nie pogodził się z nią. A gdy tamtego dnia o piątej trzydzieści po południu wysiadł z pociągu, Roger Perry czekał na niego na stacji. Czekał, aby zawieźć go do domu i poinformować, że Nina nie żyje.

Potem nastąpiły dwa lata beznadziejnego bólu, aż do tego ranka, sześć miesięcy temu, kiedy został przedstawiony drugiemu gościowi dziennika, Sharon Martin.

Szyba była już wystarczająco czysta, Steve wsiadł do samochodu i przekręcił kluczyk. Chciał jak najszybciej znaleźć się w domu i przekonać, że z Neilem wszystko w porządku. Chciał objąć Sharon i trzymać ją w ramionach. Dziś wieczorem chciał słyszeć, jak się krząta w pokoju gościnnym, wiedzieć, że jest blisko. Nic nie może zniszczyć tego, co jest między nami, postanowił.

Odcinek, który zwykle przejeżdżał w pięć minut, zabrał mu kwadrans. Na szosie była „szklanka”. Wreszcie skręcił w Driftwood Lane. Dostrzegł dom… Światła zgaszone! Zesztywniał ze strachu. Nie zważając na śliską nawierzchnię, przycisnął gaz do końca i auto wystrzeliło do przodu, mijając w pędzie zabudowania. Skręcił na podjazd i zatrzymał się przed wozem Sharon. Wyskoczył z samochodu, biegiem pokonał schody, wepchnął klucz do zamka i szarpnął drzwi.

– Sharon!… Neil!… – zawołał. – Sharon!… Neil!

Zajrzał do salonu. Na podłodze zobaczył mnóstwo gazet. Neil musiał robić wycinki. Na otwartej stronie jednej z nich leżały nożyczki i skrawki papieru. Obok kominka na małym stoliku stał kubek kakao i kieliszek sherry.

Steve podszedł i dotknął kubka. Był zimny. Wszedł do kuchni i zauważył garnek w zlewie. Pobiegł przez hol do gabinetu. Ogarniało go przerażenie. Gabinet również był pusty. Na kominku migotał ogień. Prosił Billa, aby go rozpalił, zanim wyjdzie.

Nie wiedząc, czego właściwie szuka, Steve wybiegł z powrotem do holu. Zobaczył torebkę Sharon oraz torbę z jej rzeczami. Otworzył drzwi szafy przeznaczonej dla gości. Jest jej peleryna! Co skłoniło Sharon do wyjścia bez okrycia? Neil! Neil musiał mieć jeden z tych gwałtownych ataków… tych, które nadchodziły tak nagle, że prawie go dusiły.



51 из 191