Steve rzucił się do telefonu wiszącego na ścianie w kuchni. Numery szpitala, policji, straży pożarnej i ich doktora były wyraźnie wypisane. Najpierw próbował skontaktować się z lekarzem w przychodni.

– Nie, panie Peterson – powiedziała pielęgniarka. – Nie mieliśmy telefonu w sprawie Neila. Czy mogę coś…

Odwiesił słuchawkę bez wyjaśnień. Zadzwonił do izby przyjęć w szpitalu.

– Nie mamy wpisu…

Gdzie oni są? Co się z nimi stało? Spojrzał na ścienny zegar. Dwadzieścia po dziewiątej. Prawie dwie godziny minęły od czasu, gdy próbował się dodzwonić do domu. Nie ma ich przynajmniej od tamtej pory. Państwo Perry! Może są u Perrych! Sharon mogła pójść tam z Neilem, jeśli źle się poczuł…

Steve znowu sięgnął po słuchawkę. Boże, proszę, niech będą u Perrych! Niech wszystko będzie z nimi dobrze!

Wtedy to zobaczył. Wiadomość na podręcznej tabliczce była napisana kredą, grubymi, nierównymi literami:

„Jeśli chcesz zobaczyć dziecko i dziewczynę żywych, czekaj na instrukcje”. Trzy następne słowa mocno podkreślono: „Nie wzywaj policji”.

Wiadomość była podpisana „Foxy”.

[Fox w języku angielskim znaczy lis]

16

W śródmiejskim biurze FBI na Manhattanie Hugh Taylor westchnął, zasuwając górną szufladę biurka. O Boże, jak miło będzie znaleźć się w domu, pomyślał. Już prawie wpół do dziesiątej, więc nie powinno być korków. Chociaż burza z pewnością narobiła szkód na autostradzie, a na moście panuje teraz niezły bałagan. Wstał i przeciągnął się. Ramiona i szyję miał sztywne i zdrętwiałe. Dobijał do pięćdziesiątki, a czuł się jak siedemdziesięciolatek. Co za fatalny dzień! Kolejna próba napadu na bank… Tym razem był to Chase Bank na rogu Czterdziestej Ósmej i Madison. Kasjerowi udało się wcisnąć alarm i policjanci okrążyli napastników, ale wcześniej został postrzelony strażnik. Biedny chłopak, jest w krytycznym stanie i chyba z tego nie wyjdzie.



52 из 191