
„Boże, proszę, jeśli jest tam coś, co może pomóc temu chłopcu, niech to znajdą”.
Bob i Kathy pracowali do świtu. Wreszcie Kathy powiedziała:
– Trzeba dać sobie z tym teraz spokój. Muszę iść do domu, wziąć prysznic i przebrać się. Mam być w sądzie o ósmej rano. Nie chcę, aby ktoś cię tu zobaczył.
Bob przytaknął. Słowa, które czytał, zlewały mu się i niczego już nie rozumiał. W kółko porównywali te cztery wersje zeznań Rona na temat jego zajęć w dniu morderstwa. Skoncentrowali się na czasie pomiędzy momentem, gdy Nina rozmawiała z Ronem w sklepie, a momentem jego panicznej ucieczki z jej domu. Nie było żadnej znaczącej rozbieżności, której mogliby się uchwycić
– Musi coś być – powtórzył z uporem. – Zabiorę te akta ze sobą do domu… I daj mi dane dotyczące tych pozostałych czterech morderstw.
– Nie mogę ci pozwolić na zabranie akt – sprzeciwiła się Kathy.
– Wiem. Ale może coś pominęliśmy, porównując te zbrodnie.
– Nie pominęliśmy. – Głos Kathy był łagodny, ale stanowczy.
– Pójdę prosto do biura i przejrzę od początku – powiedział Bob, wstając i zbierając papiery. – Porównam to z zapisem z procesu. – Kathy pomogła mu spakować materiały do aktówki.
– Nie zapomnij magnetofonu i kaset – przypomniała.
– Nie zapomnę. – Wyciągnął rękę i objął dziewczynę. Na moment przytuliła się do niego. – Kocham cię – szepnął.
– I ja cię kocham.
– Gdybyśmy tylko mieli więcej czasu… Ta przeklęta kara śmierci! Jak, do diabła, dwanaście osób może przyjść i powiedzieć, że taki dzieciak ma umrzeć? Kiedy znajdą prawdziwego zabójcę, jeśli w ogóle go dostaną, będzie już za późno dla Rona.
Kathy potarła czoło.
– Gdy przywrócono karę śmierci, z początku byłam zadowolona – powiedziała. – Żal mi ofiar, o wiele bardziej żal mi ich niż przestępców. Ale wczoraj mieliśmy dzieciaka w sądzie dla nieletnich. Ma czternaście lat, a wygląda na jedenaście. Chudy, mały chłopiec. Jego rodzice są nałogowymi alkoholikami. Kiedy miał siedem lat, napisali oświadczenie, że sprawia trudności wychowawcze i nie mogą sobie z nim poradzić. Od tego czasu chłopiec tuła się po domach dziecka. Wciąż ucieka. Tym razem matka podpisała oświadczenie, a ojciec się sprzeciwia. Żyją w separacji i on chce, aby dzieciak zamieszkał z nim.
