
Pozostali agenci cicho i sprawnie badali dom w poszukiwaniu odcisków palców. Przeszukiwali całe otoczenie, chcąc znaleźć ślady potwierdzające porwanie. Ale nabazgrana wiadomość była jedynym dowodem.
– Odciski na kieliszku i kubku przypuszczalnie będą się zgadzać z tymi na torebce Sharon Martin – powiedział Hugh.
Steve kiwnął głową. W ustach czuł niesmak. Cztery filiżanki kawy i papieros za papierosem. Rzucił palenie, gdy skończył trzydzieści lat. A potem, kiedy Nina umarła, zaczął znowu. To Hugh Taylor dał mu wtedy pierwszego papierosa. Gdy przypomniał to sobie, lekki, ponury uśmiech uniósł kąciki jego ust.
– Przez pana wróciłem do tych wodorostów – odezwał się, zapalając kolejnego papierosa.
Hugh przytaknął. Jeśli wtedy ktoś potrzebował papierosa, z całą pewnością był to Steve Peterson. Taylor pamiętał, jak wówczas siedzieli przy stole i jakiś tajemniczy maniak zadzwonił, aby powiedzieć, że Nina ma dla niego wiadomość. Wiadomość brzmiała: „Powiedz mojemu mężowi, aby uważał. Mój syn jest w niebezpieczeństwie”. Było to rano w dniu pogrzebu Niny.
Hugh wzdrygnął się, przypomniawszy sobie ów incydent. Aby odpędzić przykre wspomnienia, zaczął metodycznie studiować swoje notatki.
– Na stacji Exxon jest automat telefoniczny w budce na zewnątrz – powiedział. – Zakładamy w niej podsłuch, tak jak w tym domu i u Perrych. Musi pan pamiętać, kiedy będzie pan rozmawiać z Foxym, aby jak najdłużej trzymać go przy telefonie. To da nam szansę nagrania. Może pani Perry zdoła sobie przypomnieć, kto to, gdy powtórnie usłyszy jego głos.
– Naprawdę myśli pan, że to możliwe, by znała głos porywacza? Może tylko tak jej się wydaje. Widział pan, jaka była zdenerwowana.
– Wszystko jest możliwe. Ale ona wygląda na zrównoważoną kobietę. Tak czy owak, niech pan współdziała z nami. Proszę zażądać od Foxy’ego dowodu, że Sharon i Neil są żywi i cali. Może to być kaseta lub taśmy z wiadomością od nich. Obojętnie, ile Foxy zażąda pieniędzy, niech pan mu je obieca, ale proszę się upierać, że zapłaci dopiero wtedy, gdy otrzyma dowód.
