– Pamiętaj o zasadach – przypominał mu Hawkins na koniec każdej wizyty – a jeśli nie możesz zapamiętać, co ci powiedziałem o ulicach, ustal sobie własne reguły i żyj zgodnie z nimi.

Śmiali się. Później jeździł do szpitala tak często, jak tylko mógł, cichaczem wcześniej wymykając się z biura. Jeździł do detektywa i opowiadali sobie różne historie, aż nadszedł ten ostatni raz, gdy dotarł tam i znalazł Hawkinsa bez przytomności, leżącego pod namiotem tlenowym i nie wiedział, czy detektyw go słyszał, gdy wyszeptał jego imię, ani czy poczuł, gdy wziął go za rękę. Spędził przy łóżku detektywa bardzo długą noc i nawet nie zauważył, kiedy życie Hawkinsa uleciało w ciemności. Potem poszedł na pogrzeb wraz z kilkoma starymi policjantami. Była flaga, trumna, parę słów księdza. Hawkins nie miał żony. Nie miał dzieci. Nie było łez. Jedynie koszmarne wspomnienia spuszczane do grobu. Cowart zastanawiał się, czy gdy sam umrze, będzie to wyglądało tak samo.

Ciekawe, co się stało z tym dzieciakiem, pomyślał. Pewnie wyszedł z zakładu dla nieletnich i znowu szwenda się po ulicach. Albo siedzi w celi śmierci wraz z autorem listu. Albo już nie żyje.

Spojrzał na list. To powinno się ukazać niejako artykuł, ale jako wiadomości codzienne. Powinien przekazać to komuś z działu miejskiego, żeby się tym zajęli. Ja już się tym nie param. Jestem komentatorem. Piszę z dystansem, jako członek rady, która głosuje, decyduje i zajmuje stanowisko, zamiast kierować się emocjami. Nie posługuję się własnym nazwiskiem.

Na wpół podniósł się z krzesła, żeby tak właśnie postąpić, i zatrzymał się.

Niewinny człowiek.

We wszystkich przestępstwach i procesach, o których pisał, próbował przypomnieć sobie jakiegoś prawdziwie niewinnego człowieka. Widział masę orzeczeń o niewinności, oskarżeń oddalonych z braku dowodów, przegranych spraw z powodu elokwencji obrony lub nieporadności oskarżycieli. Ale nie mógł sobie przypomnieć nikogo naprawdę niewinnego. Spytał kiedyś Hawkinsa, czy kiedykolwiek zdarzyło mu się aresztować kogoś takiego, a tamten wybuchnął śmiechem.



18 из 563