Widać było, że boją się Kin. Wprawiało ją to w zakłopotanie. Według akt oboje pochodzili z planet tak młodych, że ich podłoże skalne ledwie zdążyło ostygnąć. Natomiast ona, co rzucało się wręcz w oczy, była z Ziemi. Nie z Całej, Nowej, Starej, Prawdziwej, czy Najlepszej. Po prostu z Ziemi, kolebki ludzkości, tej z podręczników historii. O znaku podwójnego stulecia, widniejącym na jej czole, też prawdopodobnie jedynie słyszeli, zanim nie wstąpili do Kompanii Johna. Ponadto, była ich szefem. I mogła ich wylać.

Chłodziarka odpłynęła do swej niszy, zataczając zgrabny łuk pod ścianami. Kin zanotowała w pamięci, że należy wezwać technika, by rzucił na nią okiem.

Chłopak i dziewczyna siedzieli na latających krzesłach nieco sztywno. O ile Kin pamiętała, na skolonizowanych światach nie mieli takich. Spojrzała w akta, rzuciła okiem na młodych i włączyła magnetofon.

— Wiecie, dlaczego tu jesteście — powiedziała. — Czytaliście regulamin, jeśli macie choć trochę rozsądku. Moim obowiązkiem jest przypomnieć wam, że możecie albo zaakceptować decyzję, którą podejmę ja, nadzorująca ten sektor, albo stanąć przed komisją zarządu Kompanii. Jeśli wybierzecie mnie, nie będzie odwołania. A zatem?

— Pani — odparła dziewczyna.

— Czy pan umie mówić?

— Wolimy być sądzeni przez panią — odezwał się młodzieniec z wyraźnym creediańskim akcentem.

Kin potrząsnęła głową. — Nie będę was sądzić. Jeśli nie spodoba się wam moja decyzja, zawsze możecie zrezygnować z pracy. Chyba że to ja was zwolnię. — Pozwoliła, aby to do nich dotarło. Na miejsce każdego praktykanta w Kompanii czekała długa na parsek kolejka zniecierpliwionych aplikantów. Nie rezygnował nikt.

— W porządku, zostało nagrane. A więc, dla uzupełnienia zapisu: to wy dwoje czwartego juliusa zeszłego roku pracowaliście nad brzegiem kontynentu Y na maszynie warstwowej BVN67? Szczegółowe zarzuty zostały wam przedstawione w piśmie nagannym, które wówczas otrzymaliście.



3 из 181