Darhel niemal dał się ponieść niestosownemu i niebezpiecznemu wybuchowi; opuścił głowę i zmusił się do spokojnego oddechu, zaczynając recytować mantrę, by zwalczyć lintatai, rodzaj katatonii, na którą Darhelowie byli wyjątkowo podatni, a która nieodmiennie prowadziła do śmierci.

Ghin, pierwszy między równymi wśród obecnych, cmoknął cicho, pogrążony w myślach. Ci młodzi, zwłaszcza z klanu Urdan, tak łatwo się emocjonują. Przez pół życia doprowadzają się na skraj lintatai, drugie pół dochodzą do siebie. Nie po raz pierwszy Ghin zżymał się na system kontroli nad galaktyką, który pozwalał nawet trzeciorzędnym Darhelom gromadzić bogactwa i władzę kosztem Indowy. Oczywiście nie przejmował się ani trochę samymi Indowy. Współczuł jednak odrobinę znajdującemu się w ciężkiej sytuacji klanowi Urdan. Wiedział, że są obiektem wielu nacisków. I że mają tendencję do wydawania na świat zbyt wielu trzeciorzędnych umysłów.

Niezależnie od swoich przemyśleń Ghin wiedział, że jego rolą jest przewodzić.

— Nie obawiajcie się straty kapitału. Jeśli powinniście się czegoś obawiać, to eksterminacji naszego ludu, jeżeli tej posleeńskiej plagi nie uda się zatrzymać.

Przywódca Urdan podniósł wzrok, przerywając walkę z katatonią i śmiercią, po to tylko, by zapytać:

— A co w tej sprawie robicie?

Jego głowa natychmiast znów opadła, a usta wróciły do powtarzania ratującej życie mantry.

— Wszystko co się da — odparł spokojnie Ghin. — Armie i floty barbarzyńskich najemników, ludzi, już walczą na pograniczu, miejscami nawet przesuwają front. Prognozy wskazują, że przy obecnym stosunku sił i możliwości wyhodowania większej liczby ludzkich najemników z ich dzieci, które przyjęliśmy jako naszych… gości… będziemy w stanie stosownie się zabezpieczyć do czasu, aż ta plaga przeminie. Zadbamy o siebie.

Machnął ręką i wszystkie hologramy wyświetliły mapę federacyjnego sektora galaktyki; układy, które padły już pod naporem najeźdźców, były czerwone, federacyjne — niebieskie. Mapę otaczały statystyki zysków i strat, tak ukochane przez darhelskich kupców i bankierów.



4 из 304