Gdzie ja jestem?… W laboratorium? Biała ściana… Co to za biała ściana? W domu też nie ma takiej ściany… Nie przypominam sobie zresztą, abym wrócił do domu… Do domu? Nie wiem nawet, jak zakończyła się próba…

Błysk. Jak długo świeci.. I trzy krótkie błyski. To jakby… litera „B” — Czy możliwe? Po co by ktoś sygnalizował Morsem? I skąd?

Znów błysnęło. Raz, dwa, trzy, cztery. Ciekawe… Długi, krótki, długi, krótki. To „C”. Więc jednak ktoś sygnalizuje. Czyżby nadawał alfabet? Po co? Cóż za dziwna zabawa? A może synalek sąsiadów?…

Teraz powinna być litera „D”.

Jest! Rzeczywiście. Głupia zabawa. Zamknąć oczy i spać.

Znów błyska. Litera „E”. Czy ja mam oczy otwarte czy zamknięte? Nie wiem. Nic nie wiem. Nie czuję. Chwilami wydaje mi się, że nie mam powiek…

Błyska coraz częściej. To było „F” i „G”. A teraz „H”.

To zaczyna być denerwujące. Czy muszę patrzeć na te błyski?

Dlaczego nie mogę zakryć dłonią powiek? Dlaczego nie wiem, co się dzieje z moją ręką? A może to paraliż? Może jestem w szpitalu?

Teraz jakbym sobie coś przypomniał. Pęczniejąca ściana… To nie była piwnica. To laboratorium. Białe styrolitowe spoiny… I krzyk. Tak! To był krzyk Anki…

Ale co było potem? Co było potem?

Ciągle sygnalizują… To chyba było „X”, a teraz „Y”„. „Z”. No, już wreszcie koniec alfabetu.

Nie! Znów zaczyna!

„B… R… A… C… K… I…”

Czyżby to było do mnie?

„T… U… S… K… R… I… N… A…”

A więc to Skrina! Dlaczego on? Skąd sygnalizuje?…

„JEŚLI ZROZUMIAŁEŚ SYGNAŁY, DODAJ PIĘĆ DOWOLNYCH LICZB PIERWSZYCH.”

Co to ma znaczyć? Dlaczego mam rachować? Liczby pierwsze… powiedzmy 2, 3, 5, 7, 11… Dwa plus trzy to pięć, plus pięć — będzie dziesięć, plus siedem to siedemnaście, plus jedenaście to dwadzieścia osiem…

Znów błyska.

„W PORZĄDKU, MAMY Z TOBĄ KONTAKT BEZPOŚREDNIO POPRZEZ KORĘ MÓZGOWĄ. SPRÓBUJ PORUSZYĆ PRAWĄ RĘKĄ.”



6 из 358