
Chyba zasnąłem. Te błyski… Muszę uważać.
„…NAS ODBIERASZ.”
Widocznie koniec zdania.
„POWTÓRZCIE.”
„PYTALIŚMY, CZY JUŻ ODBIERASZ SYGNAŁY. CZUJESZ SIĘ NIEDOBRZE?”
„ZDAJE SIĘ ZASNĄŁEM.”
„CHWILOWE OMDLENIE. NIEDOTLENIENIE. SKUP TERAZ UWAGĘ. CZY PAMIĘTASZ MOMENT PRZED EKSPLOZJĄ?”
Więc to rzeczywiście była eksplozja… Anka dzwoniła, że w C–4 wzrasta ciśnienie. Pojechałem do laboratorium. Pamiętam jeszcze, że Anka stała przy okienku kontrolnym. A ja?… Podszedłem chyba do tablicy sterowniczej… Ale co było dalej?…
„STAŁEM PRZY TABLICY. DALEJ NIE PAMIĘTAM.”
„PRZYPOMNIJ SOBIE, CO WIDZIAŁEŚ NA TABLICY.”
Ekran III… Tak. Patrzyłem na ekran III. Coś mnie zaskoczyło… Ale co? Anka stała przy okienku… Tam się jarzyło… Pomarańczowo… potem żółto… A potem białe, oślepiające światło… Reakcja łańcuchowa trwała… Zmieniłem chyba fazę… Nie. Faza już była zmieniona. Ale kiedy? Czy Anka zmieniła? Nie. Teraz sobie przypominam. To ja pierwszy zauważyłem… I powiedziałem, że obawiam się utraty rezonansu… Współczynnik en — lambda… Tak. Teraz zaczynam rozumieć. Anka powiedziała, że próbowała podwyższyć wartość współczynnika en — lambda. Myślała, że jest za niska i dlatego reakcja łańcuchowa nie wygasa. A przecież jej mówiłem…
Dwadzieścia siedem udanych eksperymentów. Coraz większe ładunki. Pełna neutralizacja w czasie zgodnym z obliczeniami.
Dwadzieścia siedem eksperymentów… Ten był dwudziesty ósmy. Czyżby Skalski miał słuszność, że w pewnych warunkach może dojść do utraty stabilności i proces zacznie przebiegać w odwrotnym kierunku?
Rozumiem teraz niepokój Skriny. Jeśli zamiast zneutralizowania ładunku nuklearnego nastąpi eksplozja?…
Sześć lat pracy i wszystko na nic…
Czy na nic? Przecież to tylko błąd Anki. Czy Anki? Może to ja popełniłem jakiś błąd? Ale jaki?
Co robiłem przy tablicy? Rozumiem teraz, dlaczego to takie ważne.
