Jednakże w roku 1707 pękły wszystkie więzi łączące ją z mężem.

Szwecja była wówczas krajem praktycznie pozbawionym władzy. Nowy, młody król Karol XII okazał się urodzonym żołnierzem. Nieszczególnie dbał o kraj, jeszcze mniej o kobiety. Przez wiele lat krążył po Europie, podejmując wyprawy wojenne. Określenie płynących z nich korzyści sprawiało trudność większości jego poddanych. Stracił wielu ludzi, ale nie przejmując się niczym parł dalej, na wschód. Pragnął pokonać rosyjskiego olbrzyma. Do tego jednak potrzebował więcej żołnierzy.

Dlatego właśnie posłał do Szwecji po kolejne dziesięć tysięcy rekrutów. Pragnął ściągnąć ich do Prus Zachodnich. W niewielkim miasteczku, Słupcy, miał na nich czekać. Wśród wybranych znalazł się także młody Corfitz Beck, syn Eleonory Sofii i Lavego.

Ale Corfitz Beck był oficerem, a ponadto szlachcicem. Potrzebował… nie, nie należy używać słowa „adiutant”. Potrzebował pucybuta. Nie był wszak wyższym oficerem.

I Soren Grip nalegał, by owym pucybutem został Vendel.

Christiana wpadła w rozpacz.

– O to nie mogą prosić! Vendel jest przecież jeszcze dzieckiem, a pan Corfitz wyrusza na pole bitwy!

– Pan Corfitz ma dopiero dwadzieścia dwa lata i taki młody chłopak doskonale do niego pasuje. Pomyśl sama, jakie korzystne może to być dla Vendela! Ma szansę awansować, otrzymać szlachectwo za bohaterstwo…

– Niech Bóg broni – mruknęła Christiana. Zdecydowanie była przeciwna wysłaniu jedynego syna na jakąś szaleńczą wojnę w pogoni za sławą, wojnę, która zdawała się nie mieć końca. W dodatku pod dowództwem króla wcale nie poczuwającego się do odpowiedzialności za swoich poddanych, coraz bardziej udręczonych przez krwawą zawieruchę, która pochłonęła już tyle pieniędzy i ludzkich istnień.



4 из 177