
O, Vendelu, myślała Christiana. Jak twój ojciec mógł ci to zrobić?
Otaczamy teraz Połtawę. Wszyscy dobrze wiemy, że właśnie tu będzie toczyć się walka, tu dojdzie do prawdziwej próby sił. Carowi Piotrowi udało się w końcu zebrać swoje oddziały na spotkanie z nami.
Módlcie się za nas, Matko i Ojcze!
Mamo, proszę, daj małemu Mansowi, synowi zarządcy, mój łuk i strzały. Zawsze pragnął je mieć, a jestem już za duży na taką zabawę. Dbaj też o psy i konie! I o dąb, który zasadziłem… Czy się przyjął? A może nawet urósł?
Moje myśli są zawsze przy Was i przy naszym miłym, bezpiecznym domu w Andrarum.
Niech Bóg Was błogosławi, moi kochani!
Wasz oddany syn
Vendel
Była to ostatnia wiadomość, jaką otrzymali od niego.
Z czasem, naturalnie, dowiedzieli się a druzgocącej klęsce pod Połtawą. Częściowo tłumaczono ją faktem, że król Karol leżał złożony gorączką z powodu zranionej stopy, ale główny powód upatrywano w braku waleczności i zwątpieniu we własne siły wycieńczonych wojsk.
Doszły ich także niepokojące wieści, że po klęsce Karol XII zawrócił na południowy zachód, ku Turcji, a z towarzyszących mu szwedzkich żołnierzy został ledwie tysiąc ludzi. Resztę stanowili Kozacy, walczący po stronie Szwedów.
O tym, co stało się z resztą karolińczyków, nie wiedziano nic. A przecież przed bitwą szwedzka armia liczyła około dwudziestu tysięcy żołnierzy!
Rok później Lave Beck i Soren Grap musieli poddać się zarazie, nie poznawszy losu swych synów. O młodym Vendelu i panu Corfitzu Becku zaginął wszelki słuch. Wokół nich i wydarzeń, których byli uczestnikami, zapanowała przerażająca, złowieszcza cisza.
ROZDZIAŁ II
Być może nie do końca odpowiadało prawdzie twierdzenie, że Szwedzi skapitulowali pod Połtawą, choć tam właśnie odbyła się bitwa.
