
Widziadła i przebudzenia nie omijały i głów najjaśniejszych — w Nilfgaardzie o Złotych Wieżach przebudził się z krzykiem cesarz Emhyr var Emreis. Na Pomocy, w Lan Exeter, zerwał się z łoża król Esterad Thyssen, budząc małżonkę, królową Zuleykę. W Tretogorze zerwał się i sięgnął po sztylet arcyszpieg Dijkstra, budząc małżonkę ministra afcaa-bu. W zamczysku Montecalvo zerwała się z adamaszkowej pościeli czarodziejka Filippa Eilhart, nie budząc małżonki hrabiego de Noailles. Przebudzili się — mniej lub bardziej gwałtownie — krasnolud Yarpen Zigrin w Mahakamie, stary Wiedźmin Vesemir w górskiej warowni Kaer Morhen, klerk bankowy Fabio Sachs w mieście Góra Velen, jarl Crach an Craite na pokładzie drakkara «Ringhorn». Przebudziła się czarodziejka Fringilla Vigo w zamku Beauclair, przebudziła się kapłanka Sigrdrifa ze swiątyni bogini Freyji na wyspie Hindarsfjall. Przebudził się Daniel Etcheverry, hrabia Garramone, w oblężonej twierdzy Maribor. Zyvik, dziesiętnik Burej Chorągwi, w forcie Ban Gleann. Kupiec Dominik Bombastus Houveoaghel w miasteczku Ciaremont. I wielu, wielu innych.
Mało było jednak ludzi zdolnych wszystkie te zjawiska i fenomeny połączyć z rzeczywistym, konkretnym faktem. I konkretną osobą. Traf sprawił, że troje z tych ludzi spędzało noc jesiennego Ekwinokcjum pod jednym dachem. W świątyni bogini Melitele w Ellander.
*****
— Kozodoje… — jęknął pisarczyk Jarre, wpatrzony w ciemność zalegającą świątynny park. - Tysiące chyba ich są, całe chmary… Krzyczą na czyjąś śmierć… Na jej śmierć… Ona umiera…
— Nie gadaj bzdur! — Triss Merigold odwróciła się gwałtownie, uniosła zaciśniętą pięść, przez moment wyglądało, że pchnie lub uderzy chłopca w pierś. - Wierzysz w głupie zabobony? Wrzesień się kończy, lelki grupują się przed odlotem! To całkiem naturalne!
— Ona umiera…
— Nikt me umiera! — krzyknęła czarodziejka, blednąc z wściekłości. - Nikt, pojmujesz? Przestań pleść!
W bibliotecznym korytarzu przybywało adeptek, pobudzonych nocnym alarmem. Ich twarze były poważne i blade.