
Nie była w stanie dłużej tego słuchać. Z trudem powstrzymując płacz, odwróciła się i odeszła.
Położyła się do łóżka wcześniej niż zwykle i ze wszystkich sił starała się nie słuchać śpiewów kolędników, maszerujących wesoło przez miasteczko. Czuła w głowie potworny mętlik. Jej miłość do Bena należała już do przeszłości. Pomimo to, spotkanie po latach było dla niej potwornym wstrząsem.
Przez osiem lat myślała o nim jako o mężu Elizabeth, dyrektorze przedsiębiorstwa, ojcu gromadki dzieci. Zachowała w pamięci jego twarz – młodą, przystojną, pełną życia.
Twarz, którą zobaczyła po południu, była zupełnie inna. Napiętnowana i pełna bólu, była twarzą człowieka samotnego w swym cierpieniu.
Pomyślała o lasce, której używał jako broni i podpory, i zastanawiała się, co przemieniło silnego, młodego mężczyznę w kuśtykającego odludka. Czy miał wypadek? Kiedy?
Najciszej jak potrafiła, wstała z łóżka. Wiedziała, że nie jest to rozsądna decyzja, ale czuła, że musi zobaczyć się z Benem. Ubrała się pośpiesznie i wyślizgnęła na dwór. Śnieg przestał już padać, a ulice były pokryte ciężkim, srebrnym dywanem, w którym odbijało się światło księżyca. Furtka Grange Hollowdale miała zamek, który nie działał od lat. Squire Davis, człowiek beztroski i towarzyski, nie trudził się, aby założyć nowy. Jednak dzisiejszej nocy ktoś zabezpieczył wejście drutem. Musiała się mocno siłować i obolałymi palcami odginała drut, ale w końcu udało się. Pchnęła lekko furtkę i weszła na teren posesji. Dom był pogrążony w ciemności, tylko na pierwszym piętrze paliło się pojedyncze światełko. Dopiero teraz uświadomiła sobie, jak jest późno i serce zabiło jej mocniej. Nie było sensu wołać gderliwej gosposi. Musiała znaleźć inny sposób. Powoli ruszyła na obchód Grange.
W końcu doszła do biblioteki położonej na tyłach domu, gdzie Squire często siadywał wieczorami z cygarem i kieliszkiem brandy. Kiedy zobaczyła wąską smugę światła, serce zabiło jej mocniej. Podeszła do przeszklonych drzwi. Zasłony nie były całkowicie zaciągnięte i z łatwością można było zajrzeć do środka.
