– A adwokat Menger?

– Nie mam sumienia go o to prosić, Vingo. On i tak zrobił dla nas bardzo dużo, ratując dla ciebie Elistrand, ale więcej nie możemy wymagać od człowieka, który jest śmiertelnie chory. Snivel by go zmiażdżył.

– W sądzie?

– W sądzie pewnie też. Jeśli Menger wniesie przeciwko niemu pozew, Snivel zniszczy go na sali rozpraw. Chyba pamiętasz, że w czasie procesu o Elistrand przekupił prawie wszystkich ławników. O ile w ogóle sprawy zajdą tak daleko… Obawiam się, że Snivel zmiażdżyłby go dosłownie. Nie sądzę, by zawahał się przed morderstwem.

– Tak, tak. Ale co oprócz tego zrobiłeś, Heike? Nie siedziałeś chyba z założonymi rękami? Minęły już przecież trzy kwartały!

Heike westchnął.

– Próbowałem wszystkiego. Poszedłem nawet do Sądu Najwyższego z prośbą, by mi pomogli odzyskać własny dom. Potraktowali mnie jak włos w zupie, nie mam wątpliwości, że Snivel ma wpływy wszędzie. Przewidział, że zwrócę się i tam. – Heike usiadł na swoim miejscu. – Dostałem odpowiedź na oba listy, które wysłaliśmy do cioci Ingeli i wuja Arva Gripa, zresztą wiesz o tym, sama mi czytałaś, co piszą. Chętnie by nam pomogli, ale żadne nie może zostawić swoich spraw, żeby tu przyjechać. Vingo, rozmawiałem z tyloma ludźmi w Christianii, upokarzałem się, niektórzy wyrzucali mnie za drzwi, bo myśleli, że jestem diabłem albo odmieńcem! Ludzie nie chcą mi pomóc! Żebyś wiedziała już wszystko, to ci powiem, że poszedłem nawet do Grastensholm, do samego Snivela. Rozmawiałem z nim, próbowałem go nakłonić, żeby dobrowolnie oddał mi moje dziedzictwo.

– Heike! Nie mówisz tego poważnie!

– Owszem! Okazałem się naiwny do tego stopnia! To nie było przyjemne przeżycie, możesz mi wierzyć! Najsympatyczniejsze, co mi powiedział, to to, że nie zamierza oddawać swojego dworu jakiemuś diabelskiemu pomiotowi.



4 из 198