
Muszę trzymać pistolet w łazience, postanowiła, wracając do pokoju.
— Mam dzisiaj spać tutaj czy u siebie? — spytał.
Początkowo kwaterę w Nabrzeżu wynajęto na spotkania grupy, jej członkowie natomiast mieli spać w swoich mieszkaniach, ale to się zmieniło, gdy ranna Spence wymagała opieki.
— Możesz iść do domu — odparła Sula. — Dziś w nocy ja się zajmę Spence.
Macnamara spojrzał na symbole świecące w głębi pulpitu.
— Opracowujesz coś? — spytał.
— Tak. Sposób komunikowania się z ludnością.
— Mam nadzieję, że będzie przy tym mniej pracy niż poprzednio.
Tymczasem program Suli zaczął sekwencyjnie wykonywać kilka zadań.
Wyłączył log węzła, by nie pozostał żaden ślad po kolejnych operacjach.
Wyłączył funkcję przydzielania znaczników identyfikacyjnych do wiadomości.
Wyłączył funkcję przesyłania kopii wiadomości dla cenzora.
Rozesłał wiadomość.
Włączył funkcję przesyłania kopii dla cenzora.
Włączył funkcję znacznikowania.
Ponownie włączył log.
Po czym program usuwał się z węzła.
Sula przetestowała go, przesyłając do siebie wiadomość: „Żądana informacja jest niedostępna w tym departamencie”. Okazało się, że wszystko działa dobrze. Żaden zapis tego maila, żaden ślad po wywołanych przez Sulę zadaniach nie pojawił się w logach departamentu.
Mogła teraz rozsyłać wiadomości. Musiała tylko zastanowić się, komu je wysłać i jaką przekazać treść.
Przed wylogowaniem się i wyłączeniem komputera sprawdziła, jakie jest hasło Rashtaga na następny dzień. „Działaj!”.
Właśnie, pomyślała Sula.
Spence już dawno poszła do łóżka, ale Sula wypiła za dużo kawy, by zasnąć. Wychyliła się więc przez okno i głęboko zaczerpnęła ciepłego powietrza.
Ruch na ulicy zamarł, stragany i wózki odsunięto z chodników. Z powodu ograniczeń energetycznych wygaszono wszystkie szyldy i paliła się tylko co trzecia latarnia. Pod najbliższą z nich, przy następnej przecznicy, Sula dostrzegła kilka gestykulujących zawzięcie postaci.
