Terza uśmiechnięta. Terza układa kwiaty. Terza gra na harfie.

Prawie nie pamiętał jej miękkiego głosu.

Zgasił światła i wrócił do kajuty, do niepokojących snów.


* * *

Górne Miasto było na wpół opuszczone. W zarośniętych przypałacowych ogrodach kłębiły się u martwych, zabitych deskami okien letnie kwiaty. Nawet na Bulwarze Praxis ruch kołowy był nikły. Połowę pieszych na ulicach stanowili Naksydzi, w większości ubrani w mundury. Wśród szarych kurtek Patrolu Miejskiego i czarno-żółtych Patrolu Motorowego zwracały uwagę zielone mundury Floty.

Handel dostosował się do potrzeb zwycięzców. Restauracje, które przedtem podawały potrawy dla Terran i Tormineli, teraz reklamowały naksydzką kuchnię. Krzesła dla dawnej klienteli wymieniano na odpowiednie dla centauroidalnych ciał niskie kanapy. W witrynach zakładów krawieckich stały manekiny Naksydów we wspaniałych kameleonowych kurtkach migocących wzorcami naksydzkiej łuski. Ze sklepów muzycznych dochodziła pulsująca naksydzka muzyka — dźwięki powstawały przez uderzenia w wydrążone kije zwane aejai.

Sula nie dostrzegła żadnych wojskowych ani policjantów nie-Naksydów. W ogóle nie było zbyt wiele wojska. Tylko we wschodniej części akropolu, w dzielnicy rządowej, gdzie budynki skupiały się pod kopulastym Wielkim Azylem, wystawiono posterunki i rozmieszczono na dachach niektórych domów uzbrojonych Naksydów. Ponadto małe oddziały pilnowały głównych skrzyżowań, a po ulicach chodziły patrole.

— Ucieczka będzie trudna — powiedziała. — Trudniejsza niż sama akcja.

Wraz z Macnamarą zajęli stanowisko w Ogrodzie Zapachów tuż przy Bulwarze Praxis. Z jednej strony bulwaru widać było słynny pomnik Wielki Pan Przekazuje Praxis Innym Ludom, a z drugiej — starożytny Pałac Makishów z pięcioma ornamentowanymi wieżami, przypominającymi kształtem karczochy.

Dwa dni po wycieczce Suli do terminalu kolejki rząd ogłosił, że wszyscy mieszkańcy i osoby zatrudnione w Górnym Mieście muszą mieć specjalne karty identyfikacyjne.



18 из 610