— Jak zareaguje korporacja, jeśli ogłosimy niepodległość? — zapytała Jinny Anson.

— Kiribati nie ma nic do gadania — odparł Doug.

Brudnoj westchnął ciężko.

— Gdyby nie ustąpili pod naciskami Faure’a i nie sygnowali traktatu…

— Nie mieli wyboru. — Doug spojrzał prosto na matkę i zapytał: — A co z Mastersonem? Jak zareaguje zarząd?

— Dam sobie z nimi radę — odparła Joanna z przekonaniem.

— ARashid?

Uśmiechnęła się lekko.

— Wybuchnie w chmurze fioletowego dymu. Ale nie martw się, choć teraz jest przewodniczącym, umiem przywołać go do porządku.

— Niepodległość… — mruknęła Anson.

— Jesteśmy w miarę samowystarczalni pod względem energii i żywności — powiedział Doug.

— Jak długo „w miarę”? — zapytała Joanna.

— Damy sobie radę przez wiele miesięcy bez sprowadzania czegokolwiek z Ziemi — zadeklarowała Anson.

— Naprawdę? — zapytał Doug.

Wzruszyła ramionami.

— Może być problem z dodatkami. Keczup, przyprawy, sól.

— Sól mogą wytwarzać nanomaszyny — powiedział Doug. — To powinno być względnie proste.

— Skąd weźmiesz sód i chlor? Nie z regolitu.

Doug uśmiechnął się nieznacznie.

— Z utylizacji odpadków.

Anson skrzywiła się z niesmakiem.

— Naprawdę możemy wytrzymać wiele miesięcy bez importu z Ziemi? — Joanna chciała się upewnić.

— Może rok — odparła Anson. — Jeśli nie macie nic przeciwko jedzeniu sojburgerów bez musztardy.

Brudnoj wyprężył sękate palce.

— Nie jesteś zadowolona, że uparłem się hodować cebulę i czosnek razem z kwiatami?

— Masz na farmie papryczki jalapeno? — zapytała Anson.

Brudnoj zaprzeczył ruchem głowy.

— Rok… — powtórzyła Joanna z zadumą. — Sprawa powinna się rozstrzygnąć na długo przed końcem tego okresu.



11 из 422