— W taki czy inny sposób — dodał Brudnoj ponuro.

— Może być problem z farmaceutykami. — Doug odwrócił się do ekranu na lewej ścianie. Laserem zmienił widok pustych lądowisk rakietowych na inwentarz leków. — Uzupełnialiśmyje co miesiąc. Mamy…

— przyjrzał się liście — zapas na trzy miesiące.

— Może zamiast lekarstw używać nanomaszyn? — zaproponowała Joanna. Było tajemnicą poliszynela, że młody wygląd zawdzięcza nanoterapii, która napięła zwiotczałe mięśnie i przywróciła gładkość skórze.

— Porozmawiam z Kris Cardenas — obiecała Anson.

— I profesorem Zimrrlermanem — dodał Doug.

— Ty sobie z nim gadaj — warknęła. — Zawsze próbuje mnie sterroryzować.

— Ja to zrobię — zgłosił się Brudnoj.

— Ty?

Z miną winowajcy Rosjanin wyznał:

— Pracujemy razem nad pewnym małym projektem. Chcemy wykorzystać nanomaszyny do produkcji piwa.

— Lew! — Joanna spiorunowała go wzrokiem.

Brudnoj podniósł rękę w pojednawczym geście.

— Nie ma powodów do zmartwień. Na razie jesteśmy w punkcie wyjścia. Produkt jest taki ohydny, że nawet Zimmerman go nie pije.

Douga rozbawiło tłumaczenie się ojczyma.

— W porządku. Naszym pierwszym ruchem będzie ogłoszenie niepodległości i…

— Jak zwrócimy się do ONZ o przyznanie członkostwa, skoro łączność została odcięta? — zapytała Joanna.

— Możemy rozmawiać z Ziemią — zapewniła ją Anson.

— Mamy do dyspozycji radio i telewizję, nawet wiązki laserowe, jeśli będzie trzeba. Nie potrzebujemy satelitów telekomunikacyjnych; można przesyłać wiadomości bezpośrednio do anten naziemnych.

— Pytanie — zaczął Brudnoj — czy ktoś nam odpowie.

— Odpowiedzą — rzekł Doug. — Kiedy tylko się dowiedzą, co robimy. Poza tym zawsze możemy zwrócić się do mediów.

— Ha! — parsknęła Joanna.

— Nie lekceważ mediów, mamo. Mogą okazać się naszym najlepszym sprzymierzeńcem.



12 из 422