
— W całej Bazie nie ma nawet pistoletu sportowego — przyznał Doug. — Mamy za to parę osób z głowami nie od parady.
Gdy tylko usłyszała jego słowa, lekko pokręciła głową.
— Nie zatrzymasz kul słowami.
— Może zatrzymam. — Nie czekając na jej komentarz, mówił: — Zamierzamy proklamować niepodległość i wystąpić do Zgromadzenia Ogólnego o przyjęcie do ONZ.
Opóźnienie w odpowiedzi wyniosło znacznie więcej niż trzy sekundy. Wreszcie Bonai powiedziała.
— To moja wina, prawda? Macie kłopoty, bo uległam naciskom ONZ i podpisałam traktat nanotech.
— Zrobiłaś to, co było najlepsze dla twoich rodaków — odparł Doug. — Nie miałaś innego wyjścia.
Masterson Corporation była właścicielem Bazy Księżycowej i zarządzała nią od początków, gdy lunarna placówka składała się z garstki podpowierzchniowych schronów u stóp gór pierścieniowych olbrzymiego krateru Alfons.
Baza powstała i rozwijała się dzięki nanotechnologii.
Nanomaszyny wielkości wirusów przetrząsały regolit w dolinie krateru Alfons, wyłuskując tlen i o wiele rzadsze atomy wodoru nawiane przez wiatr słoneczny. Kiedy w rejonie bieguna południowego odkryto pola lodowe, nanomaszyny zbudowały i konserwowały rurociąg dostarczający wodę na odległość ponad tysiąca kilometrów. Z krzemu występującego w regolicie nanomaszyny skonstruowały ogniwa słoneczne, które zaopatrywały powiększającą się Bazę w coraz większe ilości energii elektrycznej. Nanomaszyny zbudowały katapultę elektromagnetyczną, która wystrzeliwała ładunki rud księżycowych do zakładów na orbicie Ziemi’.
I nanomaszyny wydobywały atomy węgla z asteroid przelatujących w pobliżu Ziemi, a następnie z czystego diamentu budowały klipry rakietowe, będące najnowszym produktem eksportowym Bazy i głównym źródłem zysków. Diamentowe klipry były nie tylko najlepszymi na świecie statkami kosmicznymi; zaczynały także dominować na ziemskim rynku transportu towarów i pasażerów na duże odległości.
