
— W przeciwnym razie — mówiła Cardenas — wszyscy zostaniemy odesłani na Ziemię i już nigdy nie będziemy mogli zajmować się nanotechnologią.
Stary profesor milczał przez długą chwilę. Wreszcie wydał potężne jękliwe westchnienie i smutnie pokiwał głową, aż zatrzęsły mu się policzki.
— Tak — mruknął. — Pogadam z medykami. Czemu nie. Nie mam nic innego do roboty, skoro Kiribati nie odbiera naszych transmisji.
Wykłady Uniwersytetu Księżycowego były nadawane do Kiribati, a stamtąd przekazywane do studentów na całym świecie. Nie mieli problemów z kierunkami technicznymi i humanistycznymi, ale od kiedy większość państw zabroniła nauczania nanotechnolo-gii, kursy nanotech były pakowane osobno i dostarczane ukradkiem. Cardenas często się skarżyła, że czuje się tak, jakby rozprowadzała pornograficzne kasety wideo „w zwyczajnym opakowaniu z szarego papieru.”
— Kiedy to się skończy, znów zacznie pan uczyć — obiecał Doug.
— Myślisz, że wygramy? — Ton Zimmermana jasno dawał do zrozumienia, że on nie ma złudzeń.
— Spróbujemy. — Doug podniósł się z fotela.
— A my zrobimy wszystko, żeby pomóc — obiecała Cardenas.
— Prawda, Willi?
— Tak — burknął profesor, bez cienia entuzjazmu.
— Dzięki — powiedział Doug. — Jestem wam wdzięczny za wszystko.
Ruszył do drzwi, klucząc wśród sprzętu, który stał bezczynnie w cieniach studia. Za jego plecami Cardenas pochyliła się do Zimmermana i coś mu szepnęła. Stary profesor ściągnął brwi i wzruszył ramionami.
— Może uda nam się zrobić cię niewidzialnym — zawołał za Dougiem. Jego głos poniósł się echem po cienistym studiu.
Doug obejrzał się przez ramię i zdusił śmiech.
— Cudownie — powiedział, myśląc, że kuloodporność byłaby znacznie lepsza.
W swoim pokoju Doug włączył ekran ścienny i przejrzał komputerowe akta osobowe, chcąc znaleźć kogoś, kto miałby doświadczenie wojskowe.
