„Ten mały kanadyjski żabojad” zamierzał wyegzekwować postanowienia traktatu nanotech z pomocą wszelkich dostępnych środków. Nikt — nawet Joanna — nie przypuszczał, że posunie się do użycia siły. Doug jednak znał historię na tyle dobrze, by orientować się, że siła jest fundamentalnym narzędziem przywódców politycznych. Nie miał co do tego złudzeń, mimo własnych zapewnień, że ta „wojna” nie będzie pojedynkiem strzeleckim.

Faure nie był wojskowym geniuszem, ale był tyranem. Miał zamiar przekształcić ONZ w prawdziwy rząd światowy. Z sobą na czele.

Baza Księżycowa stała mu na przeszkodzie. Traktat nanotech był tylko pretekstem. Dopóki Baza Księżycowa ignorowała zwierzchnictwo ONZ, państwa na Ziemi miały podstawy do sprzeciwienia się naruszaniu ich suwerenności przez Organizację. Dlatego Baza Księżycowa musiała zostać przywołana do porządku. Albo zniszczona.

Kłopot w tym, że im bardziej Doug zgłębiał historię, im dalej zapuszczał się na krwawy, morderczy szlak wiodący od czasów antycznych do chwili obecnej, tym bardziej zgadzał się, acz niechętnie, z celami deklarowanymi przez Faure’a.

Na Ziemi mieszkało dziesięć miliardów ludzi, według oficjalnych szacunków. Zapewne było ich miliard więcej, co najmniej, pominiętych w spisach różnych państw. Dziesięć czy jedenaście miliardów gąb do wykarmienia, dziesięć czy jedenaście miliardów ludzi potrzebujących mieszkań, ubrań i wykształcenia. Większość biedna, głodna, zacofana. A mieszkańców Ziemi przybywało szybciej, niż ktokolwiek mógłby sprostać ich potrzebom. Codziennie rodzi się trzysta tysięcy dzieci! Całe bogactwo świata z ledwością mogłoby zapewnić im minimum środków egzystencji.

Ma się rozumieć, bogaci oferowali pomoc, ale pod warunkiem, że biedni zmniejszą przyrost naturalny. Głód dziesiątkował mieszkańców różnych kontynentów; zarazy zabijały miliony. A jednak liczby stale rosły. Nędzarzy świata przybywało: mnożyli się i stawali coraz ubożsi, coraz bardziej głodni i chorzy.



26 из 422