Ani na lekkie utykanie, które psuło mu krok. Rzedniejące ciemne włosy zaczesywał do tyłu, czoło miał wysokie, twarz okrągłą, różową, niemal cherubinową, wyjąwszy staroświecki wąsik, najeżony jak druciana szczotka. Przy nieczęstych okazjach, kiedy zawodziło go żelazne opanowanie i wpadał w gniew, końce wąsów drżały zauważalnie. Czasami widok ten przyprawiał ludzi o śmiech, ale naśmiewanie się z Geo-rgesa Faure’a było poważnym błędem. Sekretarz generalny nigdy tego nie zapominał i nigdy nie wybaczał.

Oczy małe, głęboko osadzone, ciemne i rozbiegane, stale śmigały tu i tam, obserwując, oceniając, sondując, osądzając. Wielu za jego plecami szeptało, że ma oczy oportunisty, karierowicza, politykiera. Faure wiedział, co o nim mówią: że jest człowiekiem mającym zbyt wysokie mniemanie o sobie, zżeranym przez wygórowane ambicje. Wcale nie, powtarzał sobie z uporem; napędzała go nie osobista ambicja, tylko wewnętrzne pragnienie, zapał, uświęcona misja: chcę ocalić świat przed nim samym, zaprowadzić porządek i zapewnić stabilizację ludzkości; chcę zapobiec tragedii chaosu i katastrofie zagrażającej błądzącym mieszkańcom Ziemi.

Dotarł do marmurowego podium. Podłoga z tyłu była lekko podniesiona w taki sposób, by nikt z audytorium nie widział, że tworzy platformę. Uśmiechając się do rzędów oczekujących twarzy, wsparł się o mównicę, odciążając bolącą stopę. Odczekał chwilę, pławiąc się w cieple niepodzielnej uwagi każdego delegata, żarze kamer i magnetofonów, podziwie publiczności. Pierwsza linijka przemówienia już widniała na elektronicznym prompterze; w dzbanku na mównicy stała jego ulubiona woda Evian. Wszystko na swoim miejscu.

Zagaił:

— Delegaci Zgromadzenia Ogólnego i Rady Bezpieczeństwa, przedstawiciele środków masowego przekazu, członkowie publiczności i obywatele świata — stoję przed wami z sercem przepełnionym smutkiem i nadzieją.

Przed siedmioma laty na mocy porozumienia wzajemnego państw członkowskich tej dostojnej organizacji wprowadzono mądry, dalekowzroczny zakaz prowadzenia wszelkich prac nanotech-nologicznych. Z przyjemnością informuję, że ostatni kraj na Ziemi, wzbraniający się przed podpisaniem traktatu i wyrażeniem zgody na zawarte w nim postanowienia, został jego sygnatariuszem. Kiribati dołączyło do wielkiej wspólnoty narodów!



28 из 422