Teraz wyraża się bezosobowo, zauważyła Edith.

— Baza Księżycowa narusza warunki traktatu zaproponowanego przez samych Amerykanów. Traktatu, który delegacja amerykańska przedstawiła Zgromadzeniu Ogólnemu i o wprowadzenie którego tak zaciekle walczyła.

— A jednak — Edith usiadła wygodnie i skrzyżowała nogi w kostkach — wielu Amerykanów sympatyzuje z ludźmi w Bazie Księżycowej.

Faure wzruszył ramionami, jakby mówiąc: „I co ja na to poradzę?”

— Mieliby zupełnie inne podejście, gdyby jakiś amerykański reporter poleciał z żołnierzami sił pokojowych i na bieżąco relacjonował przebieg wydarzeń.

Sekretarz generalny przecząco pokręcił głową.

— Amerykańskie media miałyby zupełnie inne podejście, gdyby jakiś reporter uzyskał zgodę na uczestniczenie w ekspedycji — dodała Edith z naciskiem.

— Ma pani na myśli tych, którzy kierują mediami, prawda?

— Tak. Grube ryby.

Faure westchnął ciężko.

— Szczerze mówiąc, panno Elgin, amerykańskie media nie zawsze były dla mnie miłe.

Edith powstrzymała się od uśmiechu. W większości krajów rządy mogły nałożyć mediom kaganiec, ale w USA nadal obowiązywała pierwsza poprawka. Jak na razie.

— Widzi pani — powiedział Faure, pochylając się w jej stroną i kładąc ręce na kolanach, na idealnie zaprasowanych kantach spodni. — To nie ja sprzeciwiam się pani prośbie. Siły pokojowe to żołnierze. Wojskowi. Nie chcą, by leciał z nimi reporter. Boją się, że może utrudnić im…

— Wojsko z reguły nie toleruje kręcących się wokół reporterów.

— Otóż to. Ale w tym przypadku w pełni rozumiem ich zastrzeżenia.

— Skoro obowiązuje blokada informacji, media będą opierać się wyłącznie na pogłoskach.

— Będziemy ogłaszać komunikaty, to oczywiste. Media codziennie będą otrzymywać skrót wiadomości.

— Ale niektórzy zaczną się zastanawiać, na ile są one dokładne. Uczestnicy wydarzeń mają tendencję do przedstawienia ich we własnym świetle.



39 из 422