
Faure ze zmęczeniem w głosie odparł:
— Tak sądzę. Ale nie wolno pani podawać w wątpliwość słuszności działań sił pokojowych. Żołnierze wypełniali bardzo trudne zadania w wielu częściach świata. Zajęcie Brazylii, na przykład…
— Mówi pan — przerwała mu Edith — że o zabraniu reportera decydują wyłącznie siły pokojowe?
— Nie, absolutnie. Tylko…
— Bo sądziłam, że siły pokojowe podlegają bezpośrednio panu. Sądziłam, że to pan podejmuje ostateczne decyzje.
— Jak najbardziej!
— Jednakże w tym przypadku jest pan gotów przystać na ich warunki, prawda?
Wąsik Faure’a zadrżał lekko.
— Ależ skąd! Ja podejmuję decyzję, a oni się podporządkowują.
Edith uśmiechnęła się prześlicznie. Wiedziała, że ma go na haczyku.
— W takim razie z pewnością pan rozumie, jak ważna będzie obecność bezstronnego, zaufanego reportera na scenie wydarzeń.
Mina Faure’a wyraźnie wskazywała, że nie podoba mu się to zapędzanie w kozi róg. Ale powoli jego twarz rozpogodziła się i pokazał zęby w uśmiechu.
— Tak, ma pani słuszność — rzekł powoli. — To mój obowiązek. Tylko mój. Ciężar najważniejszych decyzji spoczywa wyłącznie na moich barkach.
Edith rozpoznała przebiegłość w jego oczach.
— Nie jest to łatwa decyzja, panno Elgin — mówił Faure. — Wyjątkowe porozumienia wymagają wyjątkowych… przygotowań.
— Jak mam to rozumieć? — zapytała, doskonale wiedząc, o co mu chodzi.
Pochylając się jeszcze bardziej i stukając pulchnym palcem w jej kolano, Faure powiedział:
— Mamy wiele do przedyskutowania. Może zjemy dziś razem kolację?
Zapłata w naturze. Edith zapanowała nad gniewem, gdy powiedziała sobie: Nawet po wszystkich tych latach walki o prawa kobiet przeklęta zapłata w naturze jest częścią robienia interesów. On ma władzą i dobrze o tym wie. Skoro ma wyświadczyć mi przysługą, spodziewa się wdzięczności. I widzi we mnie wyłącznie urodziwą blondynkę.
