
Cóż, w wojnie opartej na wymianie ognia nie mamy szans, pomyślał. To pewne.
Skierował oczy na skraj farmy solarnej, zobaczył ciemną, gładką błonę na powierzchni, gdzie nanomaszyny pracowicie przemieniały krzem i metale z regolitu w kolejne ogniwa słoneczne.
Z ich powodu wybuchła ta wojna, wiedział. Nanomaszyny. Miał wrażenie, że czuje tryliony żuków we własnym ciele.
Jeśli wrócę na Ziemię, stanę się żywym celem. Załatwi mnie pierwszy szurnięty nanoluddysta, jak wielu innych przede mną. Ale jeśli wojnie będzie można zapobiec tylko poprzez zamknięcie Bazy Księżycowej, dokąd się udam?
Z mętlikiem w głowie odwrócił się i spojrzał na głęboki dół, który pewnego dnia miał się stać głównym placem Bazy Księżycowej. Jeśli kiedykolwiek go ukończymy, pomyślał.
Wszystkie prace konstrukcyjne zaczynają się od wykopania dołu. Nie ma znaczenia, czy jesteś na Księżycu, czy na Ziemi.
W blasku potężnych lamp koparki zdzierały regolit i ładowały go na ciężarówki. Praca przebiegała bezgłośnie w lunarnej próżni. Nad maszynami wisiały chmury drobnego pyłu, przyćmiewające światło lamp jak mgła. Pierwszy raz widzę mgłę na Księżycu, pomyślał Doug. Ale nie ma w niej ani jednej cząsteczki wody.
Wszystkie maszyny były kierowane przez operatorów siedzących bezpiecznie przy swoich stanowiskach w centrum kontroli. Tylko paru robotników budowlanych przebywało na powierzchni w kraterze Alfons.
Ja też powinienem być wewnątrz, powiedział sobie. Odliczanie już się rozpoczęło. Powinienem być wewnątrz i mierzyć się z problemem, a nie uciekać.
W ciągu siedmiu lat przymusowego pobytu na Księżycu, zawsze wychodził na powierzchnię ilekroć miał jakiś problem. Wyrazisty księżycowy krajobraz pozwalał mu skoncentrować się na tym, co najważniejsze: życie albo śmierć, przetrwanie albo zagłada. Surowa wspaniałość Księżyca zawsze wywierała na nim głębokie wrażenie. Teraz jednak zamiast podziwu czuł strach. Strach, że Baza Księżycowa zostanie zamknięta, że bezpowrotnie utraci szansę na otworzenie kosmicznej granicy. Strach, że będzie musiał wrócić na Ziemię, gdzie czekają na niego zabójcy.
