— Bombardowania? Idiotyzm. Siedzimy tak głęboko pod powierzchnią, że nawet bomby jądrowe nie mogłyby wyrządzić nam krzywdy.

— Poważnie? — warknęła Anson. — Naprawdę chciałbyś sprawdzić tę hipotezę? A co z farmami solarnymi, katapultą i całym twoim sprzętem astronomicznym na dnie krateru? Co się z tym stanie?

Kadar skulił się na krześle jak nadąsane dziecko.

— Chcą porozmawiać ze Stavcngercm.

— Jest zbyt zajęty, żeby zawracać sobie głową takimi duperelami, Zoltan. Jako p.o. dyrektora mówię ci, że twoja rakieta nigdzie nie poleci.

Lekko wznosząc ciężkie brwi, Kadar powoli dźwignął się z krzesła i ruszył do wyjścia.

— Dzięki za poświęcony mi czas — burknął.

— Nie ma za co.

Kadar wyszedł na korytarz i cicho zamknął drzwi, mówiąc do siebie: Cholera, gdzie mogę znaleźć Stavengera?

Lądowanie minus 95 godzin 20 minut

— Kiedy wylądują? — zapytał Toshiro Takai.

Doug nie musiał spoglądać na zegarek.

— Za niecałe cztery dni.

Takai pokiwał głową i wydał odgłos pośredni między westchnieniem a jękiem.

Szli powoli dnem rozległego krateru Kopernik, gdzie była usytuowana baza Nippon Jeden, ponad tysiąc kilometrów od Bazy Księżycowej. Ponieważ łączyli się za pośrednictwem programu rzeczywistości wirtualnej, mogli spacerować po powierzchni bez skafandrów. Doug był ubrany w swój zwyczajny błękitny kombinezon; Takai miał strój perłowoszary, z białą czaplą — symbolem korporacji Yamagata — na piersi.

— Chciałem skontaktować się z waszą centralą w Tokio — oznajmił Doug — ale wydaje się, że mająjakieś kłopoty ze sprzętem odbiorczym.

— Pewnie twoje przekazy są zagłuszane przez siły pokojowe — powiedział Takai bez śladu emocji na szczupłej, kościstej twarzy. Miał trzydzieści parę lat, lecz mimo różnicy wieku Doug uważał go za rówieśnika.



44 из 422