
— Mniej więcej tak, jak w zwyczajnych rękawicach.
— Ach — westchnął Brudnoj — miałem nadzieję, że będzie lepiej.
— To pierwsza próba, Lew. Jestem pewien, że zdołasz je poprawić.
— Tak, wszystko można poprawić.
Skafander Douga był twardym pancerzem z cermetalu, od butów po hełm; nawet przeguby w kostkach, kolanach, biodrach, ramionach, łokciach i nadgarstkach osłonięte były kręgami cermetu. Spiek ceramiczno-metalowy wytrzymywał normalne ciśnienie, choć na zewnątrz panowała próżnia. Dzięki temu użytkownik oddychał zwyczajnym powietrzem, a nie niskociśnieniową mieszanką tlenu i azotu, do której przez określony czas musiał się przyzwyczajać w standardowym skafandrze. W nowym można było wyjść w próżnię zaraz po założeniu i uszczelnieniu.
Z rękawicami zawsze były problemy. Nawet w skafandrach niskociśnieniowych miały tendencję do nadymania się jak balony. Sztywne rękawice Douga zostały wyposażone w egzoszkielet tłoków i maleńkie serwomotory, które wzmacniały jego naturalną siłę; bez nich nie mógłby nic robić.
— Może dałoby radę obniżyć ciśnienie w rękawicach — podsunął.
— Musielibyśmy założyć mankiet wokół nadgarstka, żeby uszczelnić…
— Wiadomość priorytetowa. — Głos zatrzeszczał w słuchawkach. — Wiadomość priorytetowa dla Douglasa Stavcngera.
Stukając w klawiaturę wbudowaną w przedramię skafandra, Doug powiedział:
— Stavenger, słucham. — Był zaskoczony nagłą suchością w gardle. Wiedział, czego dotyczy komunikat.
— Brak kontaktu ze stacją L-1 — poinformowała szefowa łączności. — Łączność z Ziemią została przerwana. Dougowi serce załomotało w piersi. Popatrzył na Brudnoja, ale zobaczył tylko odbicie swojego hełmu w jego złotym wizjerze. Z wysiłkiem przełknął ślinę i powiedział:
— W porządku. Wiadomość odebrana. Dziękuję.
Po sekundzie dodał:
— Znajdź Jinny Anson.
— Już się robi.
