— Sądzisz, że ci się uda?

— Nie wiem. Wątpię, żeby potrafili czytać w myślach, ale kto wie? Na szczęście jestem prawie pewien, że nie wiedzą o wojnie i że nie obchodziło ich, co porabiałem przez te lata po opuszczeniu Schara, więc chyba nie powinni niczego podejrzewać, chociaż… — Wzruszył ramionami. — Tak czy inaczej, warto spróbować.

— Doskonale. W szczegóły wprowadzimy cię zaraz po tym, jak dołączymy do floty, a na razie powinniśmy się modlić, żeby nie spotkała nas żadna przykra niespodzianka. Pomyślałem sobie, że będziesz chciał porozmawiać z Balvedą, zanim zostanie poddana przesłuchaniu, więc uzyskałem zgodę zastępcy głównego inkwizytora floty.

— Nic nie mogłoby mi sprawić większej przyjemności — odparł z uśmiechem Horza.

Querl wrócił do swoich obowiązków, Horza natomiast został w jego kabinie, żeby odpocząć i posilić się przed spotkaniem z Balvedą. Automatyczna kuchnia krążownika dostarczyła posiłek najbardziej, jej zdaniem, odpowiedni dla humanoidalnej istoty; smakował tak okropnie, że Horza zjadł tylko tyle, by zaspokoić pierwszy głód, po czym przełknął kilka łyków wody destylowanej. Obsługiwał go medjel — jaszczuropodobny stwór mniej więcej dwumetrowej długości, o silnie spłaszczonej głowie i sześciu kończynach. Poruszał się na czterech tylnych, przednie natomiast służyły mu jako ręce. Medjele od zawsze towarzyszyły Idirianom. Oba gatunki łączyła społeczna symbioza, rządząca się na tyle skomplikowanymi zasadami, że od chwili kiedy Idirianie weszli w skład galaktycznej wspólnoty, wielu naukowców straciło mnóstwo lat i zmarnotrawiło ogromne dotacje na badania, które, jak do tej pory, nie pozwoliły wyciągnąć żadnych jednoznacznych albo przynajmniej częściowo wiarygodnych wniosków. Sami Idirianie stanowili szczytowe osiągnięcie ewolucji na Idirze, będąc najpotężniejszymi potworami wśród tamtejszych potworów.



21 из 490