A potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. W jaki sposób Jansen tego dopiął, pozostało tajemnicą, którą mógłby wyjaśnić tylko on sam i może jeszcze stary Eberwald. Faktem było, że już od trzech lat Jansen nie wracał na Ziemię, nie licząc krótkich pobytów w celu przeprowadzenia badań lekarskich. W sputnikach Służby, gdzie każdy z członków załogi spędzał w kosmosie nie więcej niż miesiąc, a wielu oczekiwało swojej kolei, byt to istny cud.

Ganszynowi Jansen nie przypadł do gustu. W sposobie mówienia, w całej jego powierzchowności, w postawie było coś takiego, że Ganszyn aż się wzdrygał. Dziwił się Antarianowi, który nie tylko mógł współżyć z tym typem, ale nawet traktował go z wyraźnym szacunkiem.

— To znakomity fachowiec, Kola — powiedział Aszot. — Znakomity. No a charakter… Nikt u nas tutaj nie jest aniołem. Ostatecznie nie bez powodu mnie, psychologa, zatrudniono w Służbie. No i jakoś współżyjemy ze sobą. i możesz wierzyć, że jest nam tu całkiem nieźle.

Kłótnia wybuchła całkiem niespodzianie i Ganszyn, zajęty rozmową z Aszotem i degustacją sałatki z krabów (naturalnych, nie syntetycznych), nawet nie zorientował się, o co chodzi. Słyszał co prawda mimochodem, jak Julka wyciągała jakieś informacje od doktora Wilka, którego nazywała już po prostu Ryśkiem. Wilk, spragniony damskiego towarzystwa i zachwycony Julką, która tak interesowała się ich pracą, opowiadał jej o „łysieniu autostrad”, bo właśnie zajmował się obserwacją tego zjawiska. A Julka, spryciara, wytrzeszczała oczy, cała zamieniona w słuch, nawet odrobinę wysunęła język, jak uczennica pochłonięta ściąganiem.

Właśnie wówczas Jansen wtrącił się do rozmowy, i to od razu podniesionym głosem, jakby kontynuował dawny spór.

No i co z tego? Po co te jęki? On, Jansen, zupełnie nie pojmuje, czym się tu podniecać. No, owszem, autostrady łysieją. Las ginie… i co z tego? To rzecz naturalna. Od pierwszej chwili, gdy człowiek stał się człowiekiem, zaczął tworzyć wokół siebie nowe środowisko, i od tejże chwili przyroda skazana była na zagładę. Jest to podyktowane prawami rozwoju naszej cywilizacji, tak samo obiektywnymi jak prawa Newtona. Bo nasza cywilizacja jest cywilizacją techniczną.



6 из 215