Gmach Kapitolu rozebrano w ciągu kilku dni i odbudowano prawie bez zmian u podnóży Gór Skalistych. Usunięto archiwa, które potem znalazły się w sali dziecięcej Biblioteki Publicznej w Duluth, w stanie Iowa. Wodę z rzeki Potomac zabutelkowano, przewieziono starannie i wlano uroczyście do okrągłego betonowego basenu, zbudowanego wokół rezydencji prezydenta (gdzie niestety wyparowała w ciągu tygodnia z powodu stosunkowo niskiej wilgotności terenu). Wszystko to były słuszne tytuły do chwały w galaktycznej historii naszego gatunku. A fakt, dowiedziony później, że Dendiowie nie zamierzali w tym miejscu ustawić baterii ani nawet urządzić składu amunicji, lecz tylko salę rozrywkową dla swoich wojsk, nie umniejsza w niczym wspaniałości naszej zdecydowanej współpracy i gotowości do ofiar.

Trudno w prawdzie zaprzeczyć, że duma naszej rasy mocno ucierpiała na skutek odkrycia dokonanego w toku zwyczajnego wywiadu dziennikarskiego, iż liczba obcych nie przekracza plutonu i że ich wódz nie jest wielkim uczonym i kluczowym strategiem wojennym, jakiego — naszym zdaniem — federacja powinna wysłać dla ochrony Ziemi, ale ma rangę stanowiącą międzygwiezdny odpowiednik zwyczajnego kaprala. Ciężko nam było przełknąć fakt, że prezydent Stanów Zjednoczonych oraz naczelny dowódca armii i floty czekali w potulnej postawie na zwykłego podoficera. Lecz jeszcze bardziej upokarzające okazało się to, że nadciągająca Bitwa o Ziemię w perspektywie historycznej nie przedstawiała większego znaczenia niż potyczka patrolu.

Do tego wszystkiego przyłączyła się sprawa lendi.

Obcy, instalując czy też obsługując swoje bazy na naszej planecie, od czasu do czasu rzucali na bok jakieś niepotrzebne widocznie kawałki mówiącego metalu. Oddzielna od machin, której była częścią, substancja ta zdawała się tracić swe zgubne dla ludzkości cechy, a zachowywać takie, które okazywały się całkiem pożyteczne. Jeśli na przykład jakąś ilość tej dziwnej substancji połączono z metalem ziemskim — i starannie izolowano od kontaktu z innymi substancjami — w ciągu paru godzin przekształcała się ona dokładnie w ten sam metal, jakiego dotykała, czy był to cynk, złoto, czy czysty uran.



10 из 21