
Jednostki, które pogwałciły ten układ — kosztem ogromnych strat dla zdrowia naszej rasy i ogromnym zyskiem dla naszych panujących religii — ukarano doraźnie i tak surowo, że przez dłuższy czas nie było żadnych naruszeń. Krzywa naszego wzrostu wykazywała ostatnio pomyślne wyniki i istniała nadzieja, że wystarczy już tylko trzydzieści czy czterdzieści stuleci, aby zrobić z nas kandydatów do federacji.
Niestety, wspólna gwiazda ogarnia mnóstwo ludów, bardzo różnych w swoich poglądach etycznych i układzie biologicznym. Niektóre gatunki pozostawały daleko w tyle za rasą Dendi, jak sami siebie nazwali nasi goście. Jeden z tych gatunków — straszliwe organizmy podobne do robaków, a znane jako Troxxt — równie wysoko stojący technologicznie, jak zacofany w rozwoju moralnym — przejawił nagle chęć objęcia roli wyłącznego i absolutnego władcy galaktyki. Podbili oni szeregi kluczowych słońc razem z towarzyszami tym słońcom systemami planetarnymi i po świadomym zdziesiątkowaniu podbitych ras ogłosili swój zamiar bezlitosnego wytępienia wszystkich gatunków, które na przykładzie tych pokazanych lekcji nie nauczą się cenić bezwarunkowego poddania.
Federacja galaktyczna, bliska rozpaczy, zwróciła się do Dendi, jednej z najstarszych, najbardziej bezinteresownych, a przy tym najpotężniejszych ras w cywilizowanym kosmosie, i zobowiązała ich, by jako zbrojne ramię federacji podjęli ściganie Troxxtów, pokonali ich i zniszczyli na zawsze ich zdolność do prowadzenia wojny.
