
– Nie miałem o tym pojęcia – wtrącił Lorenzo.
– Twój brat rozpytywał o mnie w dziale kadr „Gossways" – wyjaśniła mu Heather. – Szpiclował.
– Tylko zbierałem informacje – sprostował Renato.
– Szpiclował – upierała się. – A to bardzo brzydkie.
– Rzeczywiście – dodał Lorenzo. – Chyba nie sądzisz, że potrafiłbym zrobić coś takiego?
– Ty byś nawet o tym nie pomyślał – zauważył z przekąsem Renato.
Heather poczuła nagle, że musi choć na chwilę oddalić się od nich, bo nie może swobodnie oddychać.
– Panowie wybaczą – powiedziała wstając.
W toalecie długo wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze, zastanawiając się, dlaczego wszystko idzie na opak. Jadła kolację w „Ritzu" z dwoma atrakcyjnymi mężczyznami, czego mogłaby jej pozazdrościć każda kobieta. Gdyby była tylko z Lorenzem, również wzbudziłaby zawiść.
Ależ ten Renato to podejrzany typ, pomyślała.
ROZDZIAŁ DRUGI
– Moje gratulacje – powiedział Renato, gdy zostali sami. – Jest urocza.
– Naprawdę tak uważasz? – zdziwił się Lorenzo.
– Tak. Myślę, że jest godna podziwu. Przyznam, że spodziewałem się jakiejś zdziry, tymczasem spotkałem damę, której zalety powinieneś docenić. Pora się ustatkować.
– Chwileczkę – zaniepokoił się Lorenzo. – Poganiasz mnie. Czemu powiedziałeś, że wspomniałem o małżeństwie?
– Bo wspomniałeś.
– Tylko tyle, że gdybym myślał o małżeństwie, szukałbym kogoś takiego jak ona. To poważna decyzja.
– I najlepszy moment, bo jesteś dość młody, by ulec wpływom odpowiedniej kobiety.
– Ty jakoś nie uległeś.
Renato uśmiechnął się drapieżnie.
– Oprócz naszej matki jak do tej pory żadna kobieta nie ma na mnie wpływu.
– Nie o tym mówiłem. Zdaje się, że miała na imię Magdalena, co? Dobrze, już dobrze – zakończył pospiesznie, widząc minę brata.
– Magdalena Conti – oznajmił chłodno Renato – uświadomiła mi, że nie jestem stworzony do trwałych związków, ale z tobą jest inaczej. Pomimo swych nieodpowiedzialnych wybryków, idealnie nadajesz się na męża.
