
– Doprawdy?
– Przysięgam, że byłoby wspaniale.
– Chciałabym przedtem zobaczyć pisemne referencje wystawione przez Elenę i pozostałe fikcyjne kochanki.
– Są jak najbardziej rzeczywiste, lecz jeśli chodzi o referencje, to w tym szczególnym przypadku…
– Nie martw się, na pewno ci je wystawią, bo wezmą pod uwagę materialne korzyści. Z pewnością chyba hojnie je wynagradzasz, co?
Z przyjemnością stwierdziła, że go ubodła. Oczy mu pociemniały.
– Być może zasłużyłem sobie na to, co usłyszałem – rzekł po chwili. – Zresztą mniejsza z tym. Mam dla pani uczciwą propozycję…
– Bez pytania Lorenza o opinię?
– Jeśli się pani zgodzi, wyjdzie mu to tylko na dobre.
– Czy zawsze potrafi pan wszystkich przekonać do swojego zdania?
– Cierpliwością i perswazją. Spojrzała na niego z wyrzutem.
– Czy tylko tyle trzeba, by w końcu mnie uwieść? Nagle się zaniepokoił.
– Nie wiem – odparł powoli. – Po prostu jeszcze nie wiem.
Sytuacja przypominała grę w szachy i robiła się coraz bardziej interesująca. Heather ruszyła królową do ataku.
– Być może oferta była zbyt niska – mruknęła.
– Co chce pani przez to powiedzieć?
– Czyżby nie wiedział pan, że cnotliwa kobieta jest dwa razy droższa niż jej rozwiązła siostra?
– Owszem, wiem. I co teraz?
– Proszę bliżej, powiem to panu na ucho.
Powoli pochylił się w jej stronę. Heather wyciągnęła się w przód, aż jej oddech musnął jego policzek.
– Nie chciałabym pana, nawet gdyby był pan jedynym mężczyzną na świecie. Niech się pan wypcha swoimi pieniędzmi! Zrozumiano?
Odsunął się i spojrzał jej prosto w oczy. W jego wzroku widać było niedowierzanie.
– Jest pani nieprzewidywalna i bardzo odważna.
– Odwaga nie jest tu potrzebna, po prostu nie ma mi pan nic do zaoferowania.
