
– Żaden przepis nie zabrania, byś włożyła czerwony.
– To prawda.
Wyszedł, a Heather stwierdziła, że akurat tu ów jaskrawy kolor wydaje się na miejscu. Znalazła pasującą wstążkę i przewiązała nią głowę, pozwalając włosom rozsypać się swobodnie. Na wpół obnażone ciało okryła białą, jedwabną bluzką.
Po powrocie na pokład zastała Renata na rufie, przy stole z przekąskami i wysokimi kieliszkami, osłoniętym przed słońcem markizą. Gdy Heather usiadła, Renato podał jej kieliszek. Schłodzone wino było wyborne, a migdałowe ciasteczka przepyszne. Pomyślała, że z pewnością szybko przywykłaby do takiego życia.
– Sycylia leży w centrum Morza Śródziemnego – wyjaśnił Renato. – Dlatego łatwo dotrzeć stąd wszędzie. Do Tunezji, w drugą stronę do Grecji, można też żeglować wzdłuż włoskich wybrzeży.
– Dokąd popłyniemy dzisiaj?
– Pokręcimy się wokół wyspy, potem wrócimy. Znajdziemy cichą zatoczkę i wykąpiemy się. Czy masz chorobę morską?
– Nie, czuję się wspaniale. – Odetchnęła z zachwytem słonym powietrzem. – Cudownie!
– Jeszcze zrobimy z ciebie żeglarza – uśmiechnął się.
Wznieśli toast i Heather spróbowała owoców w cukrze. Wyglądały tak idealnie, że w pierwszej chwili uznała je za sztuczne. Potem Renato przejął ster. Stała obok niego, wiatr rozwiewał jej włosy, słona mgiełka zraszała twarz. Nagle ogarnęło ją poczucie szczęścia.
– Poopalamy się? – zaproponował. – Najpierw jednak posmaruj się kremem ochronnym. Masz zbyt jasną karnację.
– Nigdy nie spiekłam się na słońcu – odparła.
– Anglicy – zauważył pogardliwie Renato. – Co ty wiesz o upałach w moim kraju? Nawet na lądzie są groźne, jednak na wodzie odblask potęguje siłę słońca. Krem jest w kabinie.
Wybrała jeden z wielu znajdujących się w łazience olejków i wróciła, by wyciągnąć się na pokładzie. Renato patrzył, jak rozprowadza jedwabistą ciecz po rękach i nogach.
– Odwróć się i daj mi to – powiedział. – Pomyśl, co powiedziałby mój brat, gdybyś w dniu ślubu wyglądała jak homar z rusztu. Drżę na samą myśl.
