– Drżysz? – parsknęła śmiechem. – Ty?

– Wierz mi, wbrew pozorom mam zajęcze serce.

Podała mu olejek i położyła się na brzuchu. Dotyk palców Renato był zdumiewająco lekki i delikatny. Oparła głowę na rękach i odprężyła się.

Przez przymknięte powieki obserwowała promienie słońca tańczące po pokładzie. Hipnotyczny rytm masażu sprawił, że świat się rozpłynął gdzieś na pograniczu jawy i snu. Krew leniwie krążyła w żyłach…

Nagle oprzytomniała, wyrywając się z trudem z gęstego obłoku doznań. W oddali krzyczały mewy, fale z trzaskiem uderzały o burtę, lecz wszystko zagłuszało donośne bicie jej serca. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła, że Renato patrzy na nią ze zdumieniem.

– Muszę wracać do steru – powiedział zmienionym głosem.

– Tak – odparła słabo – musisz. Ulżyło jej, gdy sobie poszedł. Ze zdziwieniem stwierdziła, że nic się nie zmieniło. Serce stopniowo wróciło do normalnego rytmu. Czuła się wyczerpana jak po biegu. Renato musiał mieć podobne doznania. Leżała, starając się wszystko przemyśleć i nawet nie zauważyła, kiedy usnęła. Obudziło ją lekkie dotknięcie.

– Rzuciliśmy kotwicę – powiedział Renato. – W cichej zatoczce.

„Santa Maria" miała niewielki ponton, który po wyposażeniu w kosz piknikowy został opuszczony na wodę. Renato pomógł jej wsiąść i wylądowali na małej, bezludnej, złotej plaży.

– Wykąpmy się przed jedzeniem – zaproponował. Wziął ją za rękę i pobiegli po żółtym piasku.

Woda była rozkosznie chłodna. Zanurzyła się i razem popłynęli na głębinę. Nigdy przedtem nie oddalała się tak bardzo od brzegu, lecz obecność Renata dodała jej odwagi.

– Zostańmy jeszcze trochę – powiedział, gdy znów poczuli grunt pod stopami.

– Nie, rozpakuję kosz. W tym czasie możesz jeszcze popływać.

Kiedy się obejrzała, Renato znikł. Woda wydawała się przejrzysta, a jego nie było widać.



31 из 125