
– Chcesz podarować ją Lorenzowi?
– Nie. Zamierzam dać ją tobie.
– Przecież nie mogłabym…
– Odmawiając, złamiesz mi serce – oświadczyła Baptista.
– Tego bym za nic nie chciała. Dziękuję.
I tak, pomyślała z rozrzewnieniem, posiadłość wróci po ślubie do rodziny, a ponieważ miało się to stać za kilka dni, co szkodziło przyjąć dar już teraz?
Lecz Baptista przygotowała niespodziankę. Zastukała laską w podłogę, a gdy zjawiła się pokojówka, powiedziała do niej kilka słów po sycylijsku. Po chwili do pokoju weszło dwóch ubranych na czarno i poważnie wyglądających panów, którzy przynieśli ze sobą jakieś papiery.
– To mój prawnik i jego asystent – wyjaśniła Baptista. – Dokumenty są gotowe, wystarczy, że je podpiszesz. Oni będą świadkami.
– Teraz? – zająknęła się przerażona Heather.
– Doskonały moment – odparła Baptista i podała jej pióro.
– Signora… - zaczęła Heather.
– Za kilka dni i tak będziesz do mnie mówić mamma - zauważyła Baptista. – Zacznij od dziś, będzie mi miło.
– Mnie też, mamma.
– Benel Bądź posłuszną córką i nie sprzeciwiaj mi się.
W kilka chwil potem Heather została właścicielką ziemską.
Uczczono to kieliszkiem marsali i prawnicy wyszli.
– Poczułam się nieco znużona – oznajmiła Baptista. – Położę się na chwilkę, a ty obejrzyj swoją własność.
Chodząc po pokojach eleganckiej rezydencji, Heather z radością pomyślała, że znalazła wymarzony dom dla dwojga zakochanych, który na dodatek znajdował się na tyle blisko Palermo, by mogli tu zamieszkać z Lorenzem.
Zaczęła snuć plany na przyszłość. Gdyby mogła podróżować razem z nim, szybko wciągnęłaby się do interesów, tym bardziej że Baptista na pewno pomogłaby jej wejść do zarządu firmy. Potem razem z Lorenzem przyjeżdżaliby odpocząć w tym magicznym miejscu, gdzie stworzyliby swój świat.
