Jej włosy, zwinięte na karku w ogromny węzeł, miały kolor stali. Pamiętał tę twarz jeszcze z dzieciństwa; nigdy nie dostrzegał w niej żadnych zmian. W pokoju ciotki na piętrze, zatknięta niedbale za ramę lustra, tkwiła jej wyblakła fotografia z narzeczonym, zrobiona w 1916 roku. Dalgliesh przypomniał ich sobie z tamtych czasów: chłopaka w czapce z daszkiem, ubranego w bryczesy, które, niegdyś nieco śmieszne, teraz stanowiły ucieleśnienie romantyzmu i smutku dawno minionej epoki, i nieco wyższą dziewczynę, nachyloną ku partnerowi z kanciastym wdziękiem nastolatki, o bujnych, związanych wstążką włosach ł obutych w spiczaste trzewiki stopach, ledwie widocznych spod wąskiej sukni. Jane Dalgliesh nigdy nie mówiła o swojej młodości, a on nigdy nie pytał; była najbardziej samowystarczalną, najmniej sentymentalną kobietą, jaką znał. Zastanawiał się, jak wyglądałyby jej kontakty z Deborah, co pomyślałyby o sobie nawzajem. Trudno było wyobrazić sobie Deborah w innym niż Londyn otoczeniu. Od śmierci matki prawie nie odwiedzała domu, a z powodów dobrze znanych im obojgu on nigdy nie towarzyszył jej w wyjazdach do Martingale. Widział ją teraz na tle jego mieszkania w City, w restauracjach, w teatrze, w ulubionych pubach. Przyzwyczajony do życia na wielu różnych poziomach rozumiał, że Deborah nie jest częścią jego pracy i, jak na razie, w Pentlands też nie ma swego miejsca. Ale jako jego żona musiałaby uczestniczyć i w jednym, i w drugim. Podczas tego krótkiego urlopu powinien postanowić, czy tego naprawdę chce.

– Chciałbyś posłuchać muzyki? – zapytała Jane Dalgliesh. – Mam nowe nagranie Maniera.

Dalgliesh nie był muzykalny, ale wiedział, że dla ciotki muzyka znaczy bardzo wiele; słuchanie jej płyt stało się już nieodłączną częścią urlopu w Pentlands. Jej entuzjazm i znajomość tematu były zaraźliwe i dzięki nim on sam zaczął odkrywać pewne rzeczy. W swoim obecnym nastroju był gotów zaryzykować nawet Mahlera.

Wtedy właśnie usłyszeli samochód.



13 из 210