Gdyby tak było, nie zawracałabym głowy Adamowi właśnie teraz, kiedy spokojny, cichy urlop jest mu szczególnie potrzebny. Ależ go sprytnie złapałeś Adamie, zanim znów to zrobił! Od całej tej sprawy czuję się chora, fizycznie chora! I co się z nim teraz stanie? Potrzymają go w więzieniu przez kilka lat na koszt państwa, a potem znowu wyjdzie i zamorduje jakieś dziecko? Czyśmy wszyscy poszaleli w tym kraju? Nie wiem, czemu go litościwie nie powieszą i nie załatwią sprawy raz na zawsze.

Dalgliesh był rad, że jego twarz jest ukryta w cieniu. Po raz kolejny przypomniał sobie chwilę aresztowania. Pooley był taki mały – mały, brzydki i śmierdzący ze strachu. Rok wcześniej opuściła go żona i zapewne sam przyszył niezdarną łatę, wybrzuszoną na łokciu marynarki. Przykuwała wzrok Dalgliesha, jakby podtrzymując w nim przekonanie, że Pooley jest istotą ludzką. No cóż, bestię zamknięto w klatce i cała prasa rozpisywała się w pochwałach naszej dzielnej policji w ogóle, zaś nadinspektora Dalgliesha w szczególności. Zapewne psychiatra umiałby wyjaśnić, dlaczego czuł się skażony poczuciem winy. Nie było to dlań uczucie nowe i umiał sobie z nim radzić; w końcu, pomyślał cierpko, rzadko dokuczało mu dłużej i nigdy jeszcze nie sprawiło, aby chciał zmienić pracę. Ale niech go diabli porwą, jeśli miał zamiar omawiać sprawę Pooleya z panną Calthrop! Napotkał wzrok ciotki. Powiedziała cicho:

– Co właściwie chce pani, aby mój bratanek zrobił, panno Calthrop? Jeśli pan Seton zniknął, to czy nie jest to sprawa dla miejscowej policji?

– Ale czy istotnie? W tym rzecz! – odparła panna Calthrop, wychylając swoje amontillado, jakby to było wino kuchenne, i automatycznym ruchem wyciągając rękę po jeszcze. – Maurice mógł zniknąć w jakichś sobie tylko znanych celach, na przykład aby zebrać materiały do następnej książki. Już przedtem robił aluzje, że to będzie coś innego, że odejdzie od klasycznego kryminału. Jest bardzo sumienny i nie lubi pisać o czymś, czego sam nie doświadczył. Wszyscy to wiemy. Pamiętacie, jak zanim napisał „Morderstwo na linie”, spędził trzy miesiące w cyrku? Oczywiście, z tego wynika, że trochę mu nie dostaje twórczej wyobraźni. Ja w swoich powieściach nie ograniczam się do osobistych przeżyć.



18 из 210