Na drugim końcu sali wznosiła się mata scena, wyposażona jedynie w trzcinowy parawan i krzesło. Nagle światła przygasły, a pianista podjął wolną, zmysłową melodię. Zza parawanu ukazała się dziewczyna, piękna blondynka, nie całkiem już młoda, o pięknych, pełnych piersiach. Jej wdzięk i arogancja mogły, zdaniem Carruthersa, znamionować krew rosyjską. Podeszła zmysłowo do krzesła i zaczęta bardzo powoli rozpinać swą wieczorową suknię. Gdy ta opadła na ziemię, ukazały się skąpe majteczki i czarny biustonosz. Siedząc tyłem do publiczności, podniosła ręce, aby rozpiąć stanik. Od zatłoczonych stolików natychmiast podniosły się ochryple okrzyki:

– Dawaj, Rosie! Dawaj, Rosie! Dawaj!


Panna Calthrop przerwała lekturę. Panowała cisza, większość słuchaczy wyglądała na oszołomionych. Wreszcie Bryce zawołał:

– No, dalejże, Celio! Nie przerywaj teraz, kiedy robi się ciekawie! Czy Rosie rzuci się na Martina Carruthersa i zgwałci go? Od lat się o to prosił. Czy też próżno się łudzę nadzieją?

– Nie ma potrzeby czytać dalej – powiedziała panna Calthrop. – Mamy tu wystarczający dowód.

Sylvia Kedge obróciła się ku Dalglieshowl.

– Pan Seton nigdy nie nazwałby żadnej postaci Rosie. Tak miała na imię jego matka. Kiedyś powiedział mi, że nigdy nie wykorzysta go w żadnej ze swoich książek. I nigdy tego nie zrobił.

– Zwłaszcza nie nazwałby tak prostytutki z Soho – wpadła jej w słowo panna Calthrop. – Często mówił mi o swojej matce. Uwielbiał ją, po prostu uwielbiał. Prawie pękło mu serce, gdy zmarła i jego ojciec ponownie się ożenił.

Głos panny Calthrop pulsował całą tęsknotą niespełnionego macierzyństwa. Nagle Oliver Latham powiedział:

– Proszę mi to pokazać.

Celia podała mu maszynopis i wszyscy wyczekująco patrzyli, jak Latham go ogląda. Wreszcie zwrócił go bez słowa.

– No i co? – zapytała panna Calthrop.



22 из 210