Ispektor wszedł w krąg światła i po raz pierwszy przemówił.

– On nie żeglował, proszę pani. Pan Seton leżał martwy na dnie łódki. Martwy, a ręce miał obcięte w przegubach.

VI

Jakby napawając się własnym uporem, Celia Calthrop po raz dziesiąty powtórzyła:

– Ależ mówię wam! Oprócz Maurice’a nikomu nie wspomniałam o tym pomyśle! Po co miałabym to robić? I niepotrzebnie pytacie mnie wciąż o datę. To było ponad pół roku temu, nie pamiętam dokładnie kiedy. Szliśmy wzdłuż plaży do Walberswick, kiedy nagle pomyślałam, że to byłby dobry początek powieści kryminalnej – ciało bez dłoni, dryfujące w morze na małej łódeczce – więc opowiedziałam to Maurice’owi. I nikomu innemu o tym nie mówiłam, aż do dzisiaj. Oczywiście mógł to zrobić sam Maurice.

– Przecież widać, że musiał komuś powiedzieć! – wybuchnęła z rozdrażnieniem Elizabeth Marley. – Chyba nie obciął sam sobie rąk w imię wiarygodności! A doprawdy trudno przypuszczać, że i ty, i morderca wpadliście równocześnie na ten sam pomysł. Nie rozumiem, jak możesz być taka pewna, że nikomu nie mówiłaś. Mam wrażenie, że opowiedziałaś mi to kiedyś, gdy rozmawiałyśmy o tym, jak powoli Maurice rozwija swoje fabuły.

Zebrani spojrzeli na nią z niedowierzaniem.

– Kochana Eliza! Jak zwykle lojalna! – powiedział cicho Justin Bryce, ale nie tak cicho, by inni tego nie usłyszeli.

Oliver Latham zaśmiał się i zapadło krótkie, pełne skrępowania milczenie, przerwane wreszcie schrypniętym, obrażonym głosem Sylvii Kedge:

– Mnie nic nie powiedział.

– Ano nie, moja droga – odparła słodko panna Calthrop. – Ale też pan Seton nie mówił z tobą o wielu rzeczach. Nie rozmawia się o wszystkim z pokojówką, a tak właśnie o tobie myślał, kochanie. Powinnaś mieć więcej dumy i nie dawać się wykorzystywać jak popychadło. Mężczyźni lubią odrobinę temperamentu.



26 из 210