Zachwyceni jego dziwactwami, ze smakiem relacjonowali ostatnie popełnione przezeń grubiaństwo, a na przyjęciach popisywali się opowiadaniem co bardziej drastycznych wyczynów, jak na przykład wyrzucenie przez okno popularnego lekarstwa czy wylanie z pracy kucharki. Dalgliesh skonstatował, iż jest zadowolony, że nieprzyjemne zadanie proszenia tego ekscentryka o wydanie opinii o zmarłym i dostarczenie jednemu z podejrzanych alibi przypadnie w udziale nie jemu, lecz Recklessowi i jego podwładnym.

Nagle Justin wybuchł potokiem słów tak gwałtownym, że wszyscy odwrócili się i wlepili w niego wzrok.

– Nie zabiłem go, ale nie oczekujcie, że będę go żałował! Nie po tym, co zrobił z Arabellą!

Celia Calthrop spojrzała przepraszająco na Recklessa, jak zrezygnowana matka dziecka, które – nie bez pewnych podstaw – znów zaczyna być dokuczliwe.

– Arabellą to syjamska kotka Justina – szepnęła poufnie. – Pan Bryce sądzi, że Maurice ją zabił.

– Nie sądzi, Celio, nie sądzi – powiedział Bryce. – Wie. Trzy miesiące temu – ciągnął, zwróciwszy się do Recklessa -przejechałem jego psa. Po prostu zdarzył mi się wypadek; ja lubię zwierzęta. Lubię je, powtarzam! Nawet Towsera, który – sama przyznasz, Celio – był najbrzydszym i najgorzej wychowanym psem na świecie. To było okropne! Wbiegł mi prosto pod koła. Seton był do niego bardzo przywiązany i prawie mnie oskarżył o to, że celowo go przejechałem. A cztery dni później zamordował Arabellę. To był taki człowiek! Czy dziwicie się, że ktoś go wykończył?

Panna Calthrop, panna Dalgliesh i Latham przemówili Jednocześnie, w ten sposób skutecznie niwecząc swe dobre intencje.

– Drogi Justinie, nie było śladu dowodu…

– Panie Bryce, nikt nie przypuszcza przecież, że miało to coś wspólnego z Arabellą.

– Na litość boską, Justin, po co wywlekać…

Reckless przerwał im spokojnie:

– A kiedy przyjechał pan na Monksmere, panie Bryce?



33 из 210