Po śmierci ojca opublikowała kilka artykułów, owoców skrupulatnej obserwacji, dzięki którym zyskała pewne uznanie i nawet jej parafianie musieli w końcu przyznać, że to, co nazywali „małym hobby panny Dalgliesh” stawia ją w rzędzie najbardziej uznawanych w kraju ornitologów. Nieco ponad pięć lat temu sprzedała dom rodzinny w Lincolnshire, po czym kupiła Pentlands, kamienny domek na końcu cypla Monksmere i tutaj Dalgliesh odwiedzał ją przynajmniej dwa razy do roku.

Nie były to jedynie wizyty obowiązkowe; jeśli nawet czuł się za nią odpowiedzialny, była tak samowystarczalna, że czasem nawet okazanie serdeczności zakrawało na obelgę. Niemniej istniała między nimi serdeczność i oboje byli tego świadomi. Już teraz z zadowoleniem myślał o tym, że ją zobaczy i cieszył się z góry na przyjemności pobytu w Monksmere. Zobaczy ogień na szerokim palenisku, płonące polana wyrzuconego przez morze drewna, napełniające cały domek wonnym dymem, a przed kominkiem pachnący dzieciństwem fotel o wysokim oparciu, jedyną pamiątkę z plebanii dziadka. Jak zwykle zajmie swój skąpo umeblowany pokój z widokiem na niebo i morze, z wąskim, lecz wygodnym łóżkiem o pachnącej lawendą pościeli, oraz łazienką, gdzie jest w bród gorącej wody, wanna zaś dość długa, by duży mężczyzna mógł się wyciągnąć; jego ciotka, sama mierząca prawie metr osiemdziesiąt, po męsku doceniała wszystkie istotne wygody. Jeszcze przedtem czeka go herbata przy ogniu i gorące grzanki z domową konfiturą. A co najważniejsze, nie będzie trupów ani żadnej o nich wzmianki. Podejrzewał, że Jane Dalgliesh uważa za niepoważne, aby inteligentny człowiek zarabiał na życie uganiając się za mordercami, a nie była to osoba, która uprzejmie udaje zainteresowanie, kiedy go nie odczuwa. Nie miała żadnych roszczeń, nawet do jego uczuć, i z tego powodu była jedyną kobietą na świecie, z którą czuł się spokojny.



6 из 210