Jednego był pewien — to, co jadł, nie było magią. Przecież nie istnieje coś takiego jak zaczarowane kurze podroby.

To szczury zjadły coś magicznego. Śmietnisko, które nazywały domem, a niekiedy nazywały też żarciem, znajdowało się na tyłach uniwersytetu, a przecież był to uniwersytet dla czarodziei. Ten dawny Maurycy nie zwracał specjalnie uwagi na ludzi, którzy nie mieli do czynienia z miskami, ale zdawał sobie sprawę, że mężczyźni w spiczastych kapeluszach wyprawiali dziwne rzeczy.

A teraz wiedział także, co stało się ze wszystkim, czego używali. Kiedy kończyli, wyrzucali to po prostu przez mur. Wszystkie stare i zniszczone księgi z czarami, roztopione świece i pozostałości po czerwonej bąblującej w kociołkach cieczy lądowały na śmietnisku, razem z metalowymi puszkami, kartonami i kuchennymi resztkami. Oczywiście czarodzieje pisali na użytych przez siebie przedmiotach: „Niebezpieczeństwo” lub „Uwaga! Trucizna!”, ale w tamtych czasach szczury nie potrafiły przecież czytać, za to lubiły ogarki świec.

Maurycy nigdy nie zjadł nic ze śmietnika. Stosował ponadto w życiu, dobre jego zdaniem, motto: Nie jedz nigdy niczego, co świeci.

Ale przecież on też zaczął myśleć, i to w tym samym czasie co szczury. To była prawdziwa zagadka.

Wcześniej robił to, co zawsze robiły koty. Kierował ludźmi. Teraz, oczywiście, zaczął szczury traktować jak ludzi. A ludzie to ludzie, nawet gdy mają cztery nogi i noszą tak dziwaczne imiona jak Niebezpieczny Groszek — imię, które może sobie nadać ktoś, kto nauczył się czytać, zanim zrozumiał, co tak naprawdę znaczą poszczególne słowa. Czytał wszystkie napisy na nalepkach i akurat taka nazwa mu się spodobała.

Kłopot z myśleniem polega na tym, że jak już raz zaczniesz, nie możesz przestać. A zdaniem Maurycego szczury myślały zdecydowanie za dużo. Już sam Niebezpieczny Groszek był wystarczająco kłopotliwy, ale tak zajmowało go myślenie o kraju, który szczury stworzą gdzieś dla siebie, że Maurycy jakoś go znosił. Najgorsza była Śliczna. Metoda Maurycego, by mówić dużo i szybko, zazwyczaj wprawiająca rozmówcę w zakłopotanie, na nią nie działała w ogóle.



12 из 197