— Wiem — odpowiedział Marek w tym samym języku. Niemal w tej samej chwili zaatakował go następny Celt — jakiś szlachcic, sądząc po jego spiżowym napierśniku. Zamarkował dzidą pchnięcie nisko, uderzył wysoko. Skaurus odparował pchnięcie tarczą. Grot dzidy minął go, ześlizgując się po wypukłej powierzchni scuti; trybun znalazł się tuż przy przeciwniku. Gal próbował się cofnąć, walcząc o życie; szeroko rozwartymi i przeraźliwie bacznymi oczyma obserwował ruch miecza trybuna.

Marek zadał pchniecie, mierząc w szczelinę pod naramiennikiem pancerza. Nie trafił dokładnie, lecz pchnięcie przebiło zbroję przeciwnika i ostrze zagłębiło się w ciele. Barbarzyńca zachwiał się. Jasnoczerwona krew zapieniła się w jego nozdrzach i ustach, kiedy padał na ziemię.

— Dobre uderzenie! — krzyknął Gajusz Filipus.

Jego prawa ręka była czerwona niemal do łokcia. Marek wzruszył ramionami, nie przypuszczając, by zadał aż tak silny cios. Bardziej prawdopodobne, że to partacka robota jakiegoś kowala doprowadziła do śmierci Gala — choć z drugiej strony większość celtyckich płatnerzy szczyciła się swymi wyrobami.

Coraz szybciej robiło się ciemno. Marek wysłał paru mężczyzn, dotychczas czekających w odwodzie, by przygotowali pochodnie i rozdali je legionistom. Jego żołnierze wykorzystali je nie tylko do oświetlania pola walki — jakiś Celt, ze stojącymi w ogniu długimi, tłustymi lokami, wrzeszcząc uciekł z pola walki.

Liscus padł, walcząc z ziomkami, których porzucił dla Rzymu. Skaurus poczuł ukłucie żalu. Tłumacz był bystrym, wesołym i szaleńczo odważnym człowiekiem — ale z drugiej strony, o ilu walczących po obu stronach można byłoby powiedzieć to samo? Teraz był po prostu martwy.

Galowie parli naprzód na obu skrzydłach, tnąc, zadając pchnięcia i rąbiąc. Ustępując przeciwnikowi pod względem liczebności, Rzymianie musieli się cofać; ich linia wyginała się, odsuwając od osłony lasu. Wzrastająca świadomość klęski spoczęła lodowatym ciężarem na barkach Skaurusa, gdy obserwował, jak są spychani na siebie. Walczył dalej, rzucając się to tu, to tam, gdzie tylko wrzała najzaciętsza walka, przez cały czas wykrzykując do swoich ludzi rozkazy i słowa zachęty.



10 из 399