– Myślisz, że powinnam wrócić do domu? – spytała zmartwiona.

– Skądże! – zaprzeczyła przyjaciółka. – Chcesz tego?


Prawdę mówiąc, choć kochała ojca i była mu wdzięczna za wychowanie, wolałaby zostać w Londynie.

– Nie – zaprzeczyła szczerze. – Tylko że wkrótce uporam się z całą robotą. Charlotta zastanowiła się przez chwilę.

– I co z tego? Wcale nie musisz wyjeżdżać z Londynu.

– Czyżby? – zapytała zdziwiona Erin. To jej nie przyszło do głowy.

– Bez problemu znajdziesz inną pracę, a ja dam ci najlepsze referencje. I nadal nie zdecydowałam, co zrobić z moim mieszkaniem.

– Mówisz, że mogłabym tam zostać?

– Jasne. Jeśli postanowię je sprzedać, dam ci znać odpowiednio wcześniej. Co ty na to? Erin chciała natychmiast wyrazić zgodę, ale musiała pomyśleć o ojcu.

– Mogę się zastanowić? – zapytała z wahaniem.

– Jasne – zgodziła się Charlotta i uśmiechnęła się. A skoro nie jesteś tak zajęta, jak sądziłam, rzućmy wszystko i wybierzmy się na zakupy! Przegrzałam szare komórki i potrzebuję terapii zakupowej.

Erin nie miała tego dnia zbyt wiele roboty i uznała, że zakupy to niezły pomysł.

– Ruszamy! – poparła przyjaciółkę.

Dwie godziny później, z satysfakcjonującą kolekcją toreb pełnych zakupów, zrobiły sobie przerwę na kawę. Usiadły w eleganckiej kawiarni, tuż przy oknie.

– Myślę, że jednak wrócę po ten szal – zdecydowała Charlotta, gdy nagle obie zdały sobie sprawę, że ktoś podszedł do ich stolika.

– Joshua – ucieszyła się Charlotta.

– Nie byłem pewien, czy to ty – stwierdził. – Napiłbym się kawy. Mogę się przysiąść? Charlotta była zachwycona.

– Jasne. Erin i ja zrobiłyśmy sobie przerwę w pracy.

– Spojrzał na ich torby z zakupami i uśmiechnął się. Charlotte dokonała prezentacji.

– To jest Joshua Salsbury, drużba Robina na naszym ślubie. – Erin doszła do wniosku, że ciemnowłosy i wyjątkowo przystojny Joshua jest mniej więcej w tym samym wieku co Robin. – Erin Tunnicliffe. Moja stara przyjaciółka z Gloucestershire.



8 из 104